Poznań, Polska —
W sobotę odbyło się spotkanie na Rozbracie na które zaprosił nas gościnny Sancho (dzięki wielkie za wszystko:)). Kto nie był, niech żałuje.
Wystawa zdjęć z Rospudy, film o obozie w Dolinie z oskarową rolą naszego gospodarza, przywołały wciąż żywe wspomnienia...
Kolejnymi punktami było naświetlenie kwestii GMO i bardzo ciekawa i oczekiwana prezentacja dotycząca technologii atomowej i źródeł pozyskiwania energii. Przyznam ze sama wczesniej nie miałam jednoznacznego stosunku do elektrowni atomowych i dopiero wykład Magdy i dyskusja po nim rozjaśniły mi całkiem w głowie. Wymiana poglądów była gorąca, ale te punkty programu pogodziły ostatecznie rozmówców. Dwieście czterdzieści tysięcy lat- tak długo rozkładają się opady nuklearne i nikt nie podważył stwierdzenia Magdy, że nie mamy najmniejszego prawa skazywać tylu następnych pokoleń na płacenie za nasze błędy.
Ostatnim punktem oficjalnej części programu była dyskusja zapowiedziana prowokacyjnie "czy Greenpeace to multikoropracja". Przygotowaliśmy się starannie do tej części spotkania, wyszłyśmy ubrane w "korporacyjne" garsonki, a Iwo i Dominik rozwinęli nad naszymi głowami transparent o treści "Precz z multikorpracjami. Greenpeace" Rozładowanie atmosfery okazało się potrzebne, ponieważ atmosfera na sali mimo zimna (zbliżała się północ, a na sali wciąż było sporo ludzi) była bliska wrzenia momentami. Pytania były różne od racjonalnych (dlaczego nie przyjmujemy dotacji od państwa, jak sprawdza się pochodzenie pieniędzy z darowizn, czemu nie organizacja nie firmuje akcji lokalnych) po emocjonalne (dlaczego GP nie walczy z Systemem?). Konsensusu nie osiągnęliśmy, myślę ze to trudne w towarzystwie samych silnych indywidualności, ale na pewno spora część wątpliwości rozwiała się jak dym z ogniska, przy którym siedząc i roztrząsając z Łukaszem z Rozbratu egzystencjonalne problemy, czy rozmawiając z Joanną o zawirowaniach emocjonalnych poczułam się całkiem jak na obozie.. ech :)
Nadmiar emocji rozładowaliśmy tańcząc do rana dosłownie. Mam nadzieję ze uda się nam spotkać kiedyś w podobnym składzie
Gosia
PS. Zadzwonił do mnie pan Stanisław Tym i prosił o przekazanie obozowiczom pozdrowień i serdeczności, co z przyjemnością czynię :)