Szanowny Panie Dyrektorze,
Bardzo dziękujemy za odpowiedź na nasz list otwarty. Dziękujemy
również za krytyczne uwagi dotyczące raportu na temat GZNF
"Fosfory-Ciech". Bardzo cieszy nas fakt, że spotkał się on z
zainteresowaniem zarówno Pana jak i mieszkańców Pomorza oraz władz
województwa pomorskiego.
Bardzo żałujemy, że nie trafił on do naszych rąk w terminie o
jaki wnosiliśmy. Odpowiedź na nasze pismo otrzymaliśmy z
tygodniowym opóźnieniem, zupełnie przypadkowo dowiadując się o jej
publikacji na stronie internetowej GZNF "Fosfory-Ciech". Szkoda
również, że impulsem do udzielenia nam owej odpowiedzi stała się
akcja bezpośrednia jaką podjęli aktywiści Greenpeace.
Uwagi przedstawione w Pańskim liście, wysuwane pod adresem
raportu, wymagają wyjaśnienia, dlatego chcielibyśmy odnieść się do
każdej z nich.
Nie jest dla nas tajemnicą, że GZNF "Fosfory-Ciech" prowadzą
produkcję w oparciu o pozwolenie zintegrowane. Zakład posiadający
takowe pozwolenie deklaruje, iż w procesie produkcji stosuje
Najlepsze Dostępne Techniki. Osiąganie najwyższego możliwego
poziomu ochrony środowiska nie oznacza jednak automatycznie braku
szkodliwości istniejącej instalacji.
Posiadanie pozwolenia zintegrowanego nie oznacza, że zakład nie
zatruwa środowiska i mieszkańców Pomorza. Trudno bowiem pogodzić
decyzję wydaną przez byłego wojewodę pomorskiego z głosami
dziesiątków ludzi, jakie docierają do nas poprzez listy i fora
internetowe, a którzy na co dzień narażeni są na działanie trucizn
wydobywających się z komina zlokalizowanego zaledwie dwa kilometry
od ich domu lub miejsca pracy. Można spierać się o liczby, ale nie
można kwestionować głosów ludzi, którzy każdego dnia na własnej
skórze odczuwają skutki działalności Państwa fabryki. Niestety, jak
wynika z przeprowadzonych przez nas wywiadów, zaliczają się do nich
również pracownicy Państwa fabryki.
Absurdalne jest według nas powoływanie się na posiadanie
pozwolenia zintegrowanego w momencie, kiedy de facto znaczna część
fabryki jej nie ma. Nie można oddzielać od siebie zakładu od
składowiska w Wiślince, które stanowi integralną część procesu
produkcji kwasu fosforowego. Składowisko w Wiślince nie posiada
praktycznie żadnych zabezpieczeń, trudno więc mówić w jego
przypadku o spełnianiu Najlepszych Dostępnych Technik.
Stawia Pan również zarzut, że stworzony przez nas raport nie
uwzględnia istniejących opracowań naukowych, które stwierdzają brak
negatywnego oddziaływania hałdy w Wiślince na środowisko. Takie
słowa są całkowicie bezpodstawne. Bardzo wnikliwie zapoznaliśmy się
z materiałami opracowanymi przez ośrodki badawcze z całego kraju
(Politechnika Gdańska, Instytut Medycyny Pracy i Zdrowia
Środowiskowego, Państwowy Instytut Geologiczny, Wojewódzki
Inspektorat Ochrony Środowiska) i opiniami licznych naukowców. Była
wśród nich także ekspertyza opracowana pod redakcją prof. Jana
Hupki z Politechniki Gdańskiej stwierdzająca, że otoczenie hałdy
nie wykazuje przekroczonych norm środowiskowych. Powtórzymy tylko
to, co zawarliśmy w naszym raporcie: nie wnosi ona nic nowego do
sprawy ponieważ - co przyznają sami autorzy - do jej wykonania nie
przeprowadzono żadnych badań w terenie. Podstawowym błędem tej
ekspertyzy jest bezkrytyczne operowanie normami w celu
udowodnienia, że hałda nie jest zagrożeniem. Nie uwzględnia ona
faktu, iż substancje toksyczne obecne w naszym środowisku nawet w
niewielkich ilościach (mieszczących się w granicach dopuszczalnych
norm) kumulują się w naszych organizmach, wywołując skutki
zdrowotne odsunięte w czasie. Opracowanie Politechniki kłóci się
niestety ze współczesną wiedza toksykologiczną.
Naszą uwagę zwraca również fakt, że podstawą do stworzenia
ekspertyzy pracowników Politechniki Gdańskiej, były materiały
wykonane w znacznej części na zlecenie i za pieniądze spółki GZNF
"Fosfory-Ciech". Jest to zresztą jedyne dostępne publicznie
opracowanie stwierdzające brak szkodliwości hałdy w Wiślince - po
drugiej stronie szali znajdują się liczne opracowania chemików i
lekarzy dowodzących czegoś dokładnie innego.
W liście Pana Dyrektora pada zarzut, że omyłkowo wskazaliśmy na
przekroczenie dopuszczalnych stężeń metali ciężkich w glebach wokół
hałdy. Jest to bardzo duża nieścisłość, wynikająca - jak sądzę - z
powierzchownej lektury naszego raportu. W żadnym miejscu nie
sugerujemy bowiem przekroczenia norm metali w glebie. Naszą uwagę
zwrócił jednak fakt, iż w rejonie hałdy grunty "można porównać z
najbardziej skażonymi terenami zurbanizowanych centrów miast"(str.
17 raportu). Zwracamy jednak uwagę w naszym opracowaniu na fakt, że
normy środowiskowe nie biorą pod uwagę możliwości kumulacji
substancji toksycznych w naszych ciałach. Należy powtórzyć z całą
stanowczością - żonglowanie normami środowiskowymi, bez brania pod
uwagę długoterminowych skutków kilku różnych skażeń (gleby,
powietrza, wody), prowadzi do mylnych wniosków.
Dane przytoczone w naszym raporcie to wyniki analiz
przeprowadzonych przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska
oraz Państwowy Instytut Geologiczny, posiadające akredytowane
laboratoria analityczne. Statystyki zachorowalności na nowotwory w
województwie pomorskim pochodzą z danych Akademii Medycznej i
Pomorskiego Centrum Zdrowia Publicznego. Wzbudzająca największe
Państwa wątpliwości liczba - 600 ton fluoru - to ilość jaka
oznaczona została przez inspektorów WIOŚ w trakcie pierwszego
badania, przeprowadzonego w 1987 roku, a także w trakcie
późniejszych, w latach 90., stwierdzono ponadnormatywną emisję na
poziomie 60 - 65 kg fluoru/h. Liczba ta daje prawie 600 ton fluoru
trafiających rocznie na trójmiejskie osiedla.
W poniedziałek, 21 kwietnia, odbyłem w redakcji "Dziennika
Bałtyckiego" publiczną debatę z panem Tadeuszem Zimińskim,
pracownikiem Politechniki Gdańskiej, występującym jako rzecznik
"Fosforów". Mój rozmówca ani razu nie odniósł się do wyników badań
jakie zawarliśmy w raporcie, dodatkowo oskarżając Greenpeace o
nierzetelność lub fałszowanie danych. Stwierdzenie, że duże ilości
fluoru nie są czynnikiem zagrażającym ludzkiemu zdrowiu, gdyż
pierwiastek ten wchodzi w skład niektórych leków jest niedorzeczne.
Ironiczne uwagi dotyczące mojego nazwiska świadczą o braku
naukowego profesjonalizmu pana Zimińskiego, który najwyraźniej nie
potrafi polemizować z przedstawionymi mu faktami, a swoje
rozważania sprowadza tym sposobem do absurdu.
Zgadzamy się z Pana zdaniem, że "jak przy każdych badaniach
empirycznych, wyniki zależą od poprawności stosowanych metod,
standardów i narzędzi badawczych". W trakcie pięciomiesięcznych
analiz jakie wykonaliśmy na potrzeby raportu zebraliśmy dziesiątki
publikacji, konsultowaliśmy nasze hipotezy z naukowcami z całej
Polski, prowadziliśmy wywiady z mieszkańcami Trójmiasta i Żuław, na
koniec zaś - zleciliśmy specjalistyczne badania akredytowanym
laboratoriom naukowym. Żelazne fakty jakimi dysponujemy upewniają
nas co do toksycznego oddziaływania zakładów, którymi Pan
zarządza.
Od kilkudziesięciu lat dyrekcja GZNF "Fosfory-Ciech" obiecuje
mieszkańcom Pomorza przejście na technologię bezodpadową i
rozwiązanie problemu hałdy w Wiślince. Przez ten czas nie zrobiono
nic, aby deklaracje te stały się faktem. Czas pustych obietnic
minął, a dane dotyczące pogarszającego się stanu zdrowia Pomorzan
wskazują, że nie ma ani chwili do stracenia. Problem "Fosforów" i
hałdy jest realny - nie czas na puste rozważania, ale na działania.
Obowiązkiem Pana i dyrekcji GZNF "Fosfory-Ciech" jest właśnie
działanie na rzecz natychmiastowego zlikwidowania zagrożenia ze
strony zakładu. Dokonać tego można wyłącznie poprzez zmianę
technologii produkcji w gdańskiej fabryce oraz zamknięcie i
prawidłowe zabezpieczenie hałdy w Wiślince.
Z poważaniem
Łukasz Supergan
koordynator kampanii Greenpeace
Pobierz list w formacie .pdf