Funkcja historii - 2007-04-18
W sobotę odbyło się spotkanie na Rozbracie na które zaprosił nas gościnny Sancho (dzięki wielkie za wszystko:)). Kto nie był, niech żałuje.
Przedstawicielki Greenpeace podczas dyskusji "Czy Greenpeace to multikorporacja?"
Przedstawicielki Greenpeace podczas dyskusji "Czy Greenpeace to multikorporacja?"
Wystawa zdjęć z Rospudy, film o obozie w Dolinie z oskarową rolą
naszego gospodarza, przywołały wciąż żywe wspomnienia...
Kolejnymi punktami było naświetlenie kwestii GMO i bardzo
ciekawa i oczekiwana prezentacja dotycząca technologii atomowej i
źródeł pozyskiwania energii. Przyznam ze sama wczesniej nie miałam
jednoznacznego stosunku do elektrowni atomowych i dopiero wykład
Magdy i dyskusja po nim rozjaśniły mi całkiem w głowie. Wymiana
poglądów była gorąca, ale te punkty programu pogodziły ostatecznie
rozmówców. Dwieście czterdzieści tysięcy lat- tak długo rozkładają
się opady nuklearne i nikt nie podważył stwierdzenia Magdy, że nie
mamy najmniejszego prawa skazywać tylu następnych pokoleń na
płacenie za nasze błędy.
Ostatnim punktem oficjalnej części programu była dyskusja
zapowiedziana prowokacyjnie "czy Greenpeace to multikoropracja".
Przygotowaliśmy się starannie do tej części spotkania, wyszłyśmy
ubrane w "korporacyjne" garsonki, a Iwo i Dominik rozwinęli nad
naszymi głowami transparent o treści "Precz z multikorpracjami.
Greenpeace" Rozładowanie atmosfery okazało się potrzebne, ponieważ
atmosfera na sali mimo zimna (zbliżała się północ, a na sali wciąż
było sporo ludzi) była bliska wrzenia momentami. Pytania były różne
od racjonalnych (dlaczego nie przyjmujemy dotacji od państwa, jak
sprawdza się pochodzenie pieniędzy z darowizn, czemu nie
organizacja nie firmuje akcji lokalnych) po emocjonalne (dlaczego
GP nie walczy z Systemem?). Konsensusu nie osiągnęliśmy, myślę ze
to trudne w towarzystwie samych silnych indywidualności, ale na
pewno spora część wątpliwości rozwiała się jak dym z ogniska, przy
którym siedząc i roztrząsając z Łukaszem z Rozbratu
egzystencjonalne problemy, czy rozmawiając z Joanną o zawirowaniach
emocjonalnych poczułam się całkiem jak na obozie.. ech :)
Nadmiar emocji rozładowaliśmy tańcząc do rana dosłownie. Mam
nadzieję ze uda się nam spotkać kiedyś w podobnym składzie
Gosia
PS. Zadzwonił do mnie pan Stanisław Tym i prosił o przekazanie
obozowiczom pozdrowień i serdeczności, co z przyjemnością czynię
:)