Pomysłodawcą takiego rozwiązania jest inwestor przedsięwzięcia -
spółka Nord Stream, którą tworzą rosyjski Gazprom oraz niemieckie
koncerny BASF i E.ON Ruhrgas. Zakończenie budowy gazociągu ma
nastąpić do roku 2011. Zastosowanie tak szkodliwej substancji w
prawie zamkniętym akwenie, jakim jest Bałtyk może doprowadzić do
katastrofy ekologicznej.
Glutaraldehyd ma zostać użyty jako środek czyszczący, który
umożliwi dokładne wygładzenie ścian gazociągu. Operacja ta ma być
przeprowadzona w celu zwiększenia efektywności przesyłu gazu.
Substancja, o której mowa jest gęstą, cieczą o działaniu silnie
toksycznym - zwłaszcza dla organizmów wodnych. Jest to substancja
żrąca, powodująca oparzenia. U ludzi wywołuje zakłócenia pracy
serca i układu nerwowego. Bardzo łatwo przenika nie tylko przez
układ oddechowy, ale również przez skórę. W środowisku naturalnym
rozkłada się przez okres kilku tygodni, jednak już ten czas
wystarczy aby zniszczyła ona życie na znacznym obszarze morza.
Ponad 2 miliardy litrów tej substancji wpuszczone do Bałtyku
oznaczają zniszczenie wszelkiego życia w promieniu kilku kilometrów
od skażenia. Ze śmiercią drobnych organizmów wiąże się zagrożenie
przetrzebienia populacji ryb, żywiących się bezkręgowcami.
„Istnieje możliwość poprowadzenia gazociągu drogą lądową w sposób bezpieczny dla środowiska. Mimo to rosyjski gigant paliwowy Gazprom oraz były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder, naciskają na budowę po dnie Bałtyku. Wielokrotnie słyszeliśmy zapewnienia, że instalacja będzie spełniać najwyższe standardy w zakresie ochrony środowiska. Pomysł zastosowania tak silnie toksycznej substancji to kolejny dowód na to, jak realizacja tej inwestycji będzie wyglądać w praktyce. Jeśli spółka Nord Stream pozostanie przy tym pomyśle, może być pewna, że Greenpeace nie będzie biernie czekał na katastrofę ekologiczną” -
mówi Maciej Muskat, dyrektor Greenpeace Polska.
Greenpeace wielokrotnie zwracał uwagę na to, że budowa gazociągu
na dnie Bałtyku nie pozostanie bez wpływu na jego wrażliwy
ekosystem. Już sam fakt, że ma on przebiegać na długości 1200 km po
dnie morza, które pełne jest zatopionej broni chemicznej, powinien
być wystarczającym powodem do zaniechania jego realizacji. Ze
względu na specyficzną budowę (Bałtyk jest morzem prawie
zamkniętym) jakakolwiek ingerencja człowieka może doprowadzić do
całkowitej degradacji morskiego ekosystemu i zabicia ogromnej
liczby organizmów morskich.
Przypisy:
[1] artykuł w wersji
elektronicznej Der Spiegel:
http://www.spiegel.de/wissenschaft/mensch/0,1518,537290,00.html
artykuł w gazecie TAZ
http://www.taz.de/1/zukunft/wirtschaft/artikel/1/giftbruehe-fuer-die-ostsee/?src=SE&cHash=6a6ea77f10
polskie tłumaczenie artykułu z TAZ
http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/01/toksyczne_porzadki.html