Greenpeace zatrzymuje statek z GMO na wodach Zatoki Gdańskiej

Informacja prasowa - 2005-11-18
Przy ekstremalnych warunkach pogodowych, zmagając się z deszczem i zimnem, aktywiści Greenpeace rozpoczęli dziś wczesnym rankiem blokadę statku „Hope”, transportującego 25000 ton genetycznie modyfikowanej soi pochodzącej z Argentyny. Ekolodzy z 10 krajów zatrzymali statek przykuwając się do łańcuchów kotwicznych, uniemożliwiając w ten sposób podniesienie kotwicy.

Statek z GMO

Statek z GMO

Inna grupa, przy użyciu pontonów i sprzętu alpinistycznego, weszła na pokład "Hope" wywieszając za burtę transparent z hasłem: "Polska nie chce GMO". Działania te uniemożliwiły dalsze podejście statku do portu w Gdyni i rozładowanie ładunku na nabrzeżu.

Akcja jest protestem przeciwko masowemu importowi genetycznie modyfikowanej soi, używanej jako składnika paszy dla zwierząt w Polsce i w całej Europie. Polska w szybkim tempie zwiększa import soi genetycznie modyfikowanej w postaci śruty sojowej, która dostaje się do łańcucha pokarmowego konsumentów w kraju i w Europie całkowicie bez ich wiedzy, ponieważ przepisy Unii Europejskiej nie wymagają znakowania produktów wytworzonych przy użyciu paszy GM.

W ciągu ostatnich 5 lat import modyfikowanej soi wzrósł blisko sześciokrotnie. Polskie firmy mięsne (będące zazwyczaj własnością zagranicznych koncernów) karmią drób i trzodę chlewną soją GM i sprzedają swoje produkty zarówno w kraju jak w pozostałych państwach Unii Europejskiej.

Maciej Muskat, koordynator kampanii GMO z Greenpeace Polska mówi: "Użycie genetycznie modyfikowanej soi jest nie tylko niepożądane w Europie, ale również niepotrzebne, potencjalnie niebezpieczne dla zdrowia i niszczące dla przyrody w miejscu, gdzie się ją wytwarza. Skandalem jest, że ta soja wnika do łańcucha pokarmowego konsumentów Europy, a oni nie mają możliwości powiedzieć "nie".

Z badań przeprowadzonych we wrześniu przez PBS, na zlecenie Greenpeace, wynika, że 76% obywateli Polski nie chce jeść żywności genetycznie modyfikowanej. 14 z 16 polskich województw zadeklarowało wolę traktowania swego terytorium jako Strefy Wolnej od GMO.

"Wola tej zdecydowanej większości jest podważana przez zagraniczne korporacje, które używają nieekologicznych praktyk, jednocześnie przejmując polski rynek żywności i paszy. Zagraża to również przyszłości polskich produktów rolnych" - dodaje Muskat.

Przykładem może być np. firma Animex, będąca własnością amerykańskiego giganta mięsnego - Smithfield Foods, która jest obecnie największym producentem mięsa w kraju. Własnością Smithielda są wielkoprzemysłowe zakłady produkcji świń, znane w Polsce ze skandali, związanych z zanieczyszczaniem środowiska i narażaniem zdrowia ludzi, mieszkających wokół zakładów. Testy paszy, używanej w zakładzie w miejscowości Żabin, należącym do spółki Prima kontrolowanej przez Smithield Foods, przeprowadzone przez Greenpeace w zeszłym tygodniu, potwierdziły użycie soi genetycznie modyfikowanej, jako składnika paszy dla zwierząt.

Użycie GMO w paszy dla zwierząt niesie za sobą nie tylko ryzyko dla konsumentów, ale również przyczynia się do destrukcji przyrody na drugim końcu świata - w Argentynie, gdzie ponad 99% uprawianej soi to uprawy genetycznie modyfikowane. Uprawa soi GM powoduje cały szereg negatywnych społecznych i ekologicznych zjawisk, takich jak: szybki spadek tradycyjnych upraw, będących podstawą lokalnej konsumpcji, wzrost zużycia herbicydów oraz wycinanie lasów pierwotnych.