Zamknij okienko

Niemcy odejdą od węgla najpóźniej do 2038 roku

Informacja prasowa - 26 stycznia, 2019
Niemiecka komisja ds. odejścia od węgla, po trwających blisko dobę finalnych negocjacjach, ustaliła, że Niemcy w ciągu niespełna dwóch dekad odejdą od spalania węgla. Uniezależnienie tej potężnej gospodarki od węgla to dobra wiadomość, ale ostatecznie wynegocjowane daty - rok 2035 lub 2038, są nie do przyjęcia. Żeby powstrzymać katastrofę klimatyczną, kraje uprzemysłowione muszą odejść od węgla już do 2030 roku. Po decyzji Niemiec, Polska pozostaje jedynym dużym krajem Unii Europejskiej, w którym nie zapadła decyzja, ani nawet nie trwają prace nad datą odejścia od węgla.

- Choć plan odejścia Niemiec od węgla ma przełomowe znaczenie dla transformacji energetycznej w Unii Europejskiej, to jednak nie jest on wystarczająco ambitny, aby mógł utrzymać świat na ścieżce powstrzymania wzrostu średniej temperatury do 1,5  stopnia Celsjusza. Aby zatrzymać katastrofę klimatyczną, państwa uprzemysłowione - w tym Niemcy i Polska - powinny odejść od węgla najpóźniej do 2030 roku. Niemcy planują rezygnację z produkcji energii z węgla do 2035 lub 2038 roku, a zgodnie z ustaleniami komisji ostateczna decyzja ma zapaść w 2032 roku - powiedział Paweł Szypulski z Greenpeace Polska.

Dzięki rekomendacji komisji ds. odejścia od węgla Niemcy dołączają do długiej listy krajów Unii Europejskiej, które ogłosiły ostateczną datę rezygnacji z tego najbrudniejszego z paliw kopalnych. Szwecja ma odejść od węgla do 2022 roku, Austria, Włochy, Wielka Brytania i Irlandia do 2025 roku. Paweł Szypulski z Greenpeace Polska wskazuje, że zmiany w Niemczech i innych krajach UE powinny być też sygnałem do gruntownej zmiany w polityce energetycznej Polski. Tymczasem jak wskazują najnowsze dane Urzędu Regulacji Energetyki, inwestycje w odnawialne źródła energii nadal stoją w Polsce w miejscu.

- Jak wynika z badań opinii publicznej, ponad dwie trzecie Polaków opowiada się za odejściem Polski od węgla do 2030 roku i rozwojem odnawialnych źródeł energii. Krótkowzroczna polityka rządu powoduje jednak, że pozostajemy ostatnim, węglowym skansenem Unii Europejskiej. Za sprawą decyzji ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego w naszym kraju mają być realizowane kolejne szkodliwe i nieopłacalne inwestycje węglowe takie jak budowa Elektrowni Ostrołęka C. Dzieje się tak pomimo tego, że ⅓ węgla kamiennego pochodzi już u nas z importu. Politycy muszą przestać realizować interesy lobby węglowego, dostrzec zmiany jakie wokół nas zachodzą i zacząć słuchać głosu obywateli, którzy domagają się szybkiego odejścia od węgla - powiedział Marek Józefiak z Greenpeace Polska.

Porozumienie, które wypracowała komisja obejmuje:  odejście Niemiec od spalania węgla, zobowiązanie do tego, że nie zostanie tam zbudowana już żadna nowa elektrownia węglowa, a las Hambach, który jeszcze w ubiegłym roku miał zostać zniszczony w związku z rozbudową kopalni odkrywkowej węgla brunatnego, będzie lepiej chroniony.