Sama organizacja EuropaGMO okazała się być parodią organizacji
lobbystycznych, które wywierają presję na polityków w celu
doprowadzenia do wydania zezwoleń na uprawę i handel roślinami
modyfikowanymi genetycznie w Europie. Całe wydarzenie zorganizowała
ekologiczna organizacja Greenpeace, której aktywiści "domagali się"
zwolnienia Komisarza ds. Środowiska, Stavrosa Dimasa, który
niedawno w bezprecedensowy sposób zablokował wydanie pozwolenia na
uprawę w Europie dwóch odmian kukurydzy genetycznie modyfikowanej.
Ekolodzy przebrani za lobbystów w
liście do przewodniczącego Barroso oraz innych Komisarzy
"podziękowali" za ignorowanie ostatnich doniesień naukowych oraz
opinii publicznej.
"Za naszą parodią kryje się poważne wezwanie do większej przejrzystości przy wszystkich kwestiach dotyczących GMO. Protestujemy przeciwko nadmiernym wpływom korporacji agrochemicznych w niektórych z dyrektoriatów Komisji Europejskiej. Brukselska grupa lobbystów – EuropaBio, która reprezentuje interesy tych firm, chwali się nawet, że ma doskonałe kontakty z Komisją Europejską. My uważamy, że Komisja powinna przede wszystkim kierować się interesem publicznym",
mówi Marco Contiero z brukselskiego biura Greenpeace.
Swoim protestem ekolodzy chcą przypomnieć, że w najbliższych
dniach odbędzie się głosowanie całej Komisji Europejskiej nad
decyzją Stavrosa Dimasa, który odmawia wydania zgody na
dopuszczenia do uprawy i handlu dwóch odmian kukurydzy
modyfikowanej genetycznie o symbolach Bt11 i 1507, które zostały
stworzone przez koncerny agrochemiczne Syngenta oraz Pioneer/Dow.
Badania naukowe, na które powołał się komisarz Dimas, wskazują, że
są one toksyczne dla niektórych gatunków motyli i mogą stanowić
zagrożenie dla innych owadów oraz gleby.
Inne badania wykazały, że toksyny produkowane przez rośliny
modyfikowane genetycznie mogą wywoływać wiele całkowicie
nieoczekiwanych efektów. Z niewiadomych powodów modyfikowana
kukurydza okazała się być bardziej podatna na atak mszyc, a odpadki
z jej uprawy mogą negatywnie wpływać na organizmy żyjące w
strumieniach i rzekach. Te odkrycia jasno pokazują, że autoryzacja
uprawy roślin, o którą zabiegają producenci GMO, pociągnie za sobą
znaczne szkody dla środowiska. Wpływ GMO na zdrowie ludzi zdaniem
wielu naukowców jest badany w nieodpowiedni sposób.
Obecne prawo Unii Europejskiej wymaga od Komisji Europejskiej
stosowania tzw. zasady przezorności, czyli wzięcia pod uwagę
wszystkich aspektów związanych z GMO, przed dopuszczeniem ich na
europejski rynek. Opinie naukowców i kwestie społeczne są tu bardzo
istotnymi czynnikami.
Badania opinii publicznej stale pokazują, że większość
Europejczyków sprzeciwia się wprowadzaniu GMO do łańcucha
pokarmowego i środowiska. Większość Państw Członkowskich Unii
wielokrotnie wyrażało swoją opozycję wobec autoryzacji nowych GMO.
Pomimo tego Komisja Europejska, pod naciskiem rządu USA, stale
dopuszcza na europejski rynek nowe odmiany zmutowanych roślin.
Polska przedstawiła w roku 2007 projekt ustawy o GMO, która
została zakwestionowana przez Komisję Europejską. Wynik obecnej
kontrowersji na szczeblu Unii Europejskiej będzie miał znaczący
wpływ na to, czy cel 'Polski wolnej od GMO', zadeklarowany jeszcze
przez poprzedni rząd, zostanie faktycznie wprowadzony w życie.