Informacja prasowa - 2007-12-11
Prace nad dyrektywą trwały od 2005 roku a jej podpisanie jest rezultatem mozolnych negocjacji prowadzonych pomiędzy parlamentem Europejskim a Radą Ministrów. Dyrektywa, która wejdzie w życie w 2008 roku nie do końca spełnia oczekiwania organizacji ekologicznych odnośnie wprowadzenia zasad ograniczających przełowienie i zanieczyszczenie europejskich mórz. Podczas, gdy Parlament Europejski pracował nad wzmocnieniem zapisów powstającego prawa, Rada Ministrów wprowadzała poprawki zmierzające do osłabienia dyrektywy.
Aktywiści Greenpeace w proteście przeciwko nadmiernym połowom dorsza na Morzu Północnym. Greenpeace domaga się by na morzu Północnym utworzono rezerwat morski.
Aktywiści Greenpeace w proteście przeciwko nadmiernym połowom dorsza na Morzu Północnym. Greenpeace domaga się by na morzu Północnym utworzono rezerwat morski.
Niektóre kraje członkowskie, takie jak Wielka Brytania i
Holandia, miały nadzieję, że powstające prawo nie będzie wymagać od
ich rządów zbytniego zaangażowania w działania mające na celu
ochronę obszarów morskich. Udało się im m.in. doprowadzić do
wyłączenia z zapisów dyrektywy zasad wspólnego działania krajów
członkowskich w przypadkach, gdy koszta takich działań byłby zbyt
wysokie. Pozostawia to możliwość dowolnej interpretacji przepisów,
co jest zaprzeczeniem pierwotnego celu Dyrektywy, czyli stworzenia
jednolitego prawa morskiego.
Dyrektywa zobowiązuje kraje członkowskie do podjęcia wszelkich
koniecznych działań zmierzających do osiągnięcia dobrego stanu
ekologicznego europejskich mórz do roku 2020. Niestety nie
precyzuje się w niej, jakie środki mają zostać podjęte przez kraje
członkowskie do osiągnięcia tego celu. Nie uchwalono również
restrykcji na prowadzenie szkodliwej działalności ludzkiej na morzu
tj. odwiertów ropy i gazu, wydobycia piasku i żwiru, nadmiernej
eksploatacji łowisk oraz intensywnego transportu morskiego. Kraje
członkowskie indywidualnie będą musiały przygotować narodowe plany
działania, których kluczowym elementem ma być wyznaczenie morskich
obszarów ochronnych.
Greenpeace uważa, że Parlament Europejski zasługuje jednak na
słowa uznania za chęci wprowadzenia dyrektywy, gdyż mimo wszystkich
jej braków, jest to duży krok w kierunku jednolitej i skutecznej
polityki morskiej na starym kontynencie. Zakres implementacji
dyrektywy zależy teraz od państw członkowskich. Rządy muszą wziąć
na siebie odpowiedzialność za pełne wdrożenie jej zapisów.
Priorytetem musi stać się utworzenie europejskiej sieci rezerwatów
morskich.