Dzisiejsze finałowe głosowanie plenarne Parlamentu Europejskiego
sprawiło, że rozporządzenie REACH (Registration, Evaluation and
Authorization of Chemicals - Rejestracja, Ewaluacja i Autoryzacja
Chemikaliów), regulujące produkcję i stosowanie chemikaliów,
pozostało, co prawda przy życiu, jednak w stanie, który można
określić jako krytyczny.
Pomimo wprowadzenia szeregu ograniczeń, rozporządzenie REACH
pozostawia luki, dzięki którym wiele toksycznych chemikaliów, także
tych odpowiedzialnych za nowotwory, wady wrodzone czy schorzenia
układu rozrodczego, będzie mogło być produkowanych. Będą one nadal
obecne w produktach codziennego użytku. Stanie się tak, ponieważ
chemikalia produkowane lub importowane w ilości poniżej 10 ton/rok
(co stanowi około 60% związków objętych rozporządzeniem) nie będą
wymagały dostarczenia jakichkolwiek danych dotyczących
bezpieczeństwa. Producenci muszą jedynie zapewnić, że sprawują nad
nimi 'odpowiednią kontrolę'.
Zgodnie z pierwotnym projektem rozporządzenia, wszystkie
chemikalia dostępne na terenie Wspólnoty, miały być testowane przez
producentów. Dodatkowo w przypadku najbardziej toksycznych -
powodujących nowotwory, alergie lub wady rozwojowe u dzieci - miała
zostać wdrożona tzw. zasada substytucji (jeśli dla trujących
związków istniałby bezpieczniejsze zamienniki, producent byłby
zobligowany do wprowadzenia ich do produkcji). Niestety, zapis ten
przepadł w głosowaniu i obowiązek substytucji będzie dla firm
chemicznych dobrowolny, a nie obligatoryjny.
"O obowiązkową substytucję zabiegaliśmy szczególnie. Bezpieczne
zamienniki wielu toksycznych substancji istnieją na rynku. Niestety
ich stosowanie będzie teraz zależeć od dobrej woli i kalkulacji
finansowych firm chemicznych. Ciężko nam jednak uwierzyć w taką
wolę, biorąc pod uwagę z jaką determinacją zwalczały one pierwotne
zapisy REACH'u."- mówi Łukasz Supergan, koordynator kampanii w
Greenpeace Polska.
Producenci i importerzy zostali również zobligowani do
dostarczenia konsumentom informacji na temat obecności w ich
produktach niektórych niebezpiecznych substancji.
"Należy uznać to za postęp" - mówi Supergan - "w przeszłości
bowiem możliwe było wprowadzenie na rynek niemal dowolnej
substancji, bez potrzeby udowadniania bezpieczeństwa jej
stosowania, ani dostarczania konsumentom danych dotyczących jej
wpływu na zdrowie i środowisko naturalne. Jeśli zakazywano
stosowania niektórych z nich, działo się to zawsze pod wpływem
skandalu, jaki wybuchał po stwierdzeniu masowego zatrucia lub
zanieczyszczenia, tak jak to miało miejsce w przypadku DDT"
Odpowiedzialność za znaczące osłabienie zapisów REACH ponosi
lobby przemysłu chemicznego, które doprowadziło do zniesienia
korzystnych dla konsumentów zapisów, dotyczących ograniczeń w
stosowaniu najbardziej toksycznych substancji. Winę za to ponoszą
również rządy niektórych krajów europejskich, wspierające działania
przemysłu. Najbardziej przeciwne nowemu prawu okazały się rządy:
Polski, Irlandii, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Czech.
"W trakcie rozmów z przedstawicielami Ministerstwa Gospodarki,
nie udało nam się przekonać ich do zmiany stanowiska naszego rządu,
który uważa, że nie ma potrzeby wprowadzania zasady substytucji dla
wszystkich toksycznych substancji, gdyż spowoduje to wzrost kosztów
dla przemysłu chemicznego. Ministerstwo Gospodarki wierzy, że
kwestie ochrony zdrowia i środowiska można swobodnie pozostawić w
rękach producentów. Naszym zdaniem jest to dawanie dziecku do ręki
nabitego pistoletu." - mówi Supergan.
Nowe prawo, nad którym władze Unii Europejskiej pracowały od
1998 roku, miało zastąpić około 40 istniejących dotychczas
przepisów, wprowadzając nowe zasady obrotu chemikaliami na terenie
Wspólnoty. W pierwotnym zamyśle, REACH miał doprowadzić do sytuacji
prawnej, w której wszystkie substancje chemiczne, obecne na unijnym
rynku, posiadałyby dane dotyczące ich potencjalnego wpływu na
zdrowie ludzi i środowisko. Dotychczas spośród około 70 - 100
tysięcy substancji, produkowanych lub sprowadzanych do Unii,
zaledwie kilka procent zostało przebadanych pod tym kątem.
Oddziaływanie ogromnej większości pozostaje niezbadane.
Rozporządzenie REACH miało to zmienić.