Połowy tuńczyka w tym rejonie cechują się wysokim przyłowem
rekinów, co dziesiątkuje światową populację tych ryb. Co roku
podczas połowów na obszarze zarządzanym przez Komisję Rybołówstwa
Pacyfiku Zachodniego i Środkowego ginie w ten sposób około miliona
tych morskich drapieżników. Wykorzystuje się z nich jedynie płetwy,
które odcina się jeszcze na pokładzie statku. Pozbawionego płetw
rekina wyrzuca się później za burtę.
Greenpeace domaga się, aby trzy strefy w obrębie wód
międzynarodowych pomiędzy wyspami Pacyfiku [1] zostały całkowicie
zamknięte dla rybołówstwa w ramach tworzenia rezerwatów
morskich.
Jeden ze statków Greenpeace - Esperanza przebywa obecnie na
Pacyfiku, aby promować ideę tworzenia rezerwatów morskich, które
pomogą chronić populację tuńczyka. Ryba ta jest niezwykle
popularnym przysmakiem i w związku z tym populacja obu gatunków
tuńczyka żyjącego w Pacyfiku (tuńczyk żółtopłetwy i opastun) są
obecnie zbyt intensywnie poławiane.
Z Pacyfiku pochodzi około 60% tuńczyków, które trafiają do
sprzedaży. Co roku międzynarodowa flota rybacka zarabia na tym
ponad 3 miliardy dolarów. Głównymi odbiorcami są Japonia, Europa i
USA. Kraje Pacyfiku są zatem okradane z zasobów morskich oraz
potencjalnego dochodu, który mógłby wzmocnić ich gospodarkę. Dzieje
się tak ze względu na wadliwie sformułowane porozumienia
międzynarodowe, które są niekorzystne dla małych krajów
wyspiarskich, a jednocześnie dają niemal nieograniczony dostęp do
łowisk międzynarodowej flocie rybackiej.
Greenpeace wzywa sprzedawców do zaprzestania sprzedaży produktów
z tych gatunków tuńczyka, których populacje są obecnie zagrożone.
Sprzedawcy muszą ponadto upewnić się, także inne ich produkty rybne
pochodzą z legalnych połowów, które nie niszczą środowiska
naturalnego.