Wieloryby na sprzedaż!

Informacja prasowa - 25 lipca, 2004
Japonia musi być niezwykle zdesperowana, skoro musi kupować sobie przyjaciół i zwolenników dla sprawy przywrócenia komercyjnych połowów wielorybów.

W 1987 roku Japonia zezwoliła na połów wielorybów w rejonie Antarktydy pod pozorem badań "naukowych". Równocześnie zaczęła prowadzić sprytną kampanię mającą na celu zmianę równowagi sił i kupować głosy w Międzynarodowej Komisji Wielorybnictwa (IWC - International Whaling Commission), która kontroluje światowe połowy wielorybów. Teraz poszła o krok dalej Odkąd Japonia nie może porozumieć się z innymi państwami w kwestii połowów, musi kupować sobie sojuszników, oferując biednym, nadbrzeżnym krajom własne łowiska w zamian za ich poparcie dla swojej polityki wielorybniczej. Jak do tej pory kupiła poparcie szesnastu państw w IWC, wliczając w to kilka państw karaibskich (Antigua i Barbuda, Dominika, St Vincent i Grenadines, St Kitts i Nevis), Wyspy Salomona, i Gwineę. Wszystkie te kraje regularnie uczestniczą w posiedzeniach IWC, zabierają głos i głosują za wznowieniem komercyjnych połowów wielorybów. Były premier Antiguy całkiem otwarcie wypowiadał się o tym układzie. "Wcale nie krępuje mnie ta sytuacja. Pomagamy Japonii, w zamian również otrzymując konkretne profity. To jest właśnie powód naszych działań", mówił w 2001 roku.

W rezultacie tej strategii, Japonia była w stanie zablokować w IWC wprowadzenie ograniczeń na połowy. W zeszłym roku przeszkodziła w stworzeniu Rezerwatu Wielorybów Południowego Pacyfiku, głównie dzięki głosom oddanym przez nią i jej wschodnio-karaibskich sojuszników. 

Państwa współpracujące z Japonią czerpią z tego ogromne korzyści. Powstające w tych państwach budżety projektów związanych z rybołóstwem będą w przyszłości, w ocenie ekonomistów, dużo większe niż to by wynikało z obecnie prowadzonych przedsięwzięć.

Teraz, gdy Japonia zdała sobie sprawę, że nie może liczyć na poparcie małych państw w IWC, jeśli nie zapłaci im łapówek, grozi, że zerwie współpracę i poszuka sobie innych "przyjaciół" - w nowym sojuszu na rzecz wielorybnictwa. Zapowiada również, że może wstrzymać część swoich wpłat do IWC w proteście przeciw tworzeniu rezerwatów.

Japonia zainwestowała również wiele środków w public relations, by przekonać opinię publiczną, że wielorybnictwo jest kulturowo i ekonomicznie dla niej ważne, a same wieloryby zjadają zbyt dużo ryb, zagrażając utrzymaniu ich zasobów - są to twierdzenia nie mające zupełnie podstaw naukowych. Prawda jest taka, ze mięso wieloryba jest w Japonii daniem bardzo luksusowym. Zaraz po drugiej wojnie światowej było ważnym źródłem białka w wyjałowionej przez wojnę Japonii, ale w ciągu kilku ostatnich dziesięcioleci stało się po prostu mięsem dla smakoszy.

Japonia również ciągle próbuje przekonać innych o zaletach połowów naukowych. W 2002 ogłosiła zamiar połowu sejwali, który jest gatunkiem zagrożonym. Nie wspominając o tym, że same "badania" są czymś zdecydowanie niepewnym. "Produkty uboczne" badań są sprzedawane na rynku, i prowadzi się te same badania na tych samych gatunkach wielorybów od ponad dziesięciu lat. Te fakty zostały stwierdzone przez Stany Zjednoczone i innych członków IWC. Wygląda na to, że intencją prowadzonych badań jest jedynie promocja idei połowów wielorybów, co zresztą sami przyznali: "Dane zebrane w czasie połowów będą użyte w badaniach populacji wielorybów i ich migracji, by stworzyć warunki do odnowienia i ponownego używania tego naturalnego źródła", jak mówi oświadczenie Institute of Cetacean Research - oficjalnej rządowej organizacji zajmującej się działaniami na rzecz tego programu. Jednym z ich głównych argumentów jest to, że wieloryby są przyczyną zmniejszenia zasobów ryb i dlatego muszą być odstrzelone. Ale to właśnie wieloryby i inne cetaceany są ofiarami przełowienia wód, co wpływa negatywnie na morski ekosystem, niszczy źródła pożywienia i, co gorsza, naraża na przypadkowe zaplątanie się morskich ssaków w oprzyrządowanie stosowane w rybołóstwie i sieci trawlerów.

W 2003 roku, Komitet Naukowy IWC oszacował, że w wyniku przypadkowych zaplątań w sieci ginie około 300 000 cetaceanów w roku. Niektóre gatunki i populacje, takie jak wal właściwy, delfin chiński, vaquita i  populacja wieloryba szarego na zachodnim Pacyfiku są zagrożone biologicznym wyniszczeniem jeszcze w tym stuleciu, o ile nie podejmie się stanowczych środków by zapobiec tym zagrożeniom.