Polska znacznie przyczynia się do pogłębiania zmian
klimatycznych. Choć nie należy do największych ani najludniejszych
krajów, to jednak jest w pierwszej 20-ce państw, które emitują
najwięcej CO2. Co więcej, polskie emisje rosną - w latach 2004-05
wzrosły o ponad 2 miliony ton.
Polska energetyka jest całkowicie zdominowana przez węgiel.
Zarówno produkcja energii elektrycznej, jak i ciepła w ponad 90%
bazuje na tym surowcu (93% energii elektrycznej produkowane jest z
węgla). Razem z Chinami, Australią i RPA należymy do najbardziej
uzależnionych od węgla krajów na świecie. Co więcej, rząd nie robi
nic, aby stopniowo zmniejszać produkcję energii z węgla i
przestawiać się na czyste źródła energii oraz efektywność
energetyczną.
Zaledwie 3% energii elektrycznej w Polsce pochodzi z przyjaznych
dla klimatu i środowiska odnawialnych źródeł, takich jak biomasa,
woda, wiatr, słońce, czy geotermia, choć ich potencjał możliwy do
wykorzystania do 2020 jest ponad 10-krotnie wyższy.
Dużym problemem polskiej energetyki jest scentralizowanie
produkcji. Energię wytwarza się przede wszystkim w wielkich
elektrowniach, zamiast w rozproszonych, lokalnych instalacjach.
Oznacza to ogromne straty przy przesyle prądu, a także brak
bezpieczeństwa energetycznego w wypadku np. awarii i konieczności
wyłączenia całego bloku o mocy kilkuset megawatów.
Większość polskiej energii elektrycznej powstaje w
nieefektywnych elektrowniach (które marnują ciepło), zamiast w
mniejszych i zlokalizowanych blisko odbiorców ciepła
elektrociepłowniach, co prowadzi do bezpowrotnej straty 2/3 energii
zawartej w paliwie.
Polska jest też niechlubnym 'liderem' w Europie pod względem
energochłonności gospodarki. Aby wyprodukować 1000 euro PKB,
zużywamy ponad 2 razy więcej energii niż średnia w 25 krajach Unii
Europejskiej.
Przygotowana przez rząd "Polityka energetyczna Polski do 2030
r." to ogólnikowy dokument bez wizji unowocześnienia polskiej
energetyki
Obecny rząd we wrześniu br. przedstawił projekt "Polityki
Energetycznej do 2030". Jest to jedyny dokument o strategicznym
znaczeniu, który przedstawia koncepcję rozwoju energetyki w naszym
kraju. Podobnie, jak poprzednie "Polityki", w najmniejszym stopniu
nie odpowiada on wyzwaniu, jakim jest zahamowanie globalnego
ocieplenia.
Jego podstawową wadą jest kompletny brak progresywnej i
dalekowzrocznej wizji unowocześnienia polskiej energetyki i
jakiejkolwiek próby uniezależnienia jej od najbrudniejszego paliwa,
jakim jest węgiel. Ponadto obecny projekt "Polityki" jest
zdecydowanie zbyt ogólnikowy (mieści się raptem na 20 stronach i
pozbawiony jest jakichkolwiek analiz ilościowych; dla porównania
raport GP
"Rewolucja energetyczna dla Polski" zajmuje 40 stron i
prezentuje założenia i wyniki takich analiz).
Zasadnicze wady dokumentu "Polityka Energetyczna dla Polski"
to:
- dalsze oparcie polskiej energetyki na wykorzystywaniu węglu i
upatrywanie w nim jedynej szansy na zapewnienie bezpieczeństwa
energetycznego kraju,
- brak założeń dotyczących tego, o ile Polska zamierza obniżyć
swoje emisje CO2 i w jaki sposób to osiągnie,
- brak prognozy krajowego zapotrzebowania na paliwa i
energię,
- brak priorytetu dla odnawialnych źródeł energii.
Projekt "Polityki" przewiduje wprawdzie wzrost wykorzystania OZE
do 15% w roku 2020 r. (zgodnie z propozycją Komisji Europejskiej) i
do 20% w 2030 r., jednak zdaniem Greenpeace ten drugi cel jest zbyt
niski. Powinien on wynieść minimum 30%, co leży całkowicie w
zakresie możliwości Polski (zgodnie z raportem Greenpeace
"[R]ewolucja energetyczna dla Polski").
Wreszcie brak prognozy zapotrzebowania na energię oznacza, że
nie można ocenić, jak kształtować się będzie emisja gazów
cieplarnianych w Polsce, a więc jaki wpływ na środowisko będzie
miała realizacja "Polityki". Tymczasem już przygotowywana jest
prognoza Oddziaływania na Środowisko dla projektu. Nie będzie to
więc dokument wiarygodny.