Skip navigation.
Granice "Dobrego Smaku"

Granice "Dobrego Smaku"

Powiększ obraz
Więcej zdjęć

W sobotnie południe 27 czerwca, centrum handlowe Manufaktura stało się miejscem zmagań restauratorów o laury Festiwalu Dobrego Smaku. Kucharze z całej Polski na oczach widzów przygotowywali potrawy z ryb i owoców morza, które oceniało później międzynarodowe jury. Definicja "Dobrego Smaku" według Greenpeace jest jednak inna...

Wolontariusze Greenpeace zjawili się w Manufakturze ubrani w fartuchy kelnerskie oraz koszulki z napisem "Promocja! Ginące gatunki za darmo!". Oczywiście zamiast serwować potrawy z ryb, wolontariusze rozdawali ulotki oraz Czerwone listy Greenpeace.

Happening miał na celu zwrócenie uwagi widzów na palący problem nadmiernej eksploatacji siedlisk morskich. Przekonywaliśmy nim łodzian, że to przede wszystkim od naszych codziennych wyborów zależy stan mórz i oceanów. Apelowaliśmy, by wybierając produkty rybne unikać zakupu ryb najbardziej zagrożonych wyginięciem oraz poławianych na otwartych morzach. "Przełowienie jest obecnie największym zagrożeniem dla morskich ekosystemów"- mówi Kuba Andrysiewicz, wolontariusz grupy łódzkiej.

Podczas nieoficjalnej rozmowy, jeden z członków jury, przeglądając Czerwoną listę zagrożonych gatunków stworzoną przez Greenpeace przyznał, że co najmniej sześć spośród gatunków, jakie w niej umieściliśmy jest używanych na co dzień w polskich restauracjach. Dodał też, że jest to wynik raczej naszych przyzwyczajeń, niż rzeczywistego zapotrzebowania na te konkretnie ryby.

 "Greenpeace stworzył Czerwoną Listę by uświadomić polskim konsumentom, które gatunki ryb są zagrożone wyginięciem. Jedynie zmiana postawy klientów może zmobilizować sprzedawców do wprowadzenia zrównoważonej strategii sprzedaży produktów rybnych. Jeśli nie zatrzymamy nadmiernej eksploatacji światowych łowisk, za kilkadziesiąt lat większość ryb jakie kupujemy zniknie bezpowrotnie z mórz i oceanów, a co za tym idzie - z naszych talerzy. To ostatni moment na podjęcie konkretnych działań, aby następne pokolenia również mogły korzystać z bogactwa oceanów" - dodaje Andrysiewicz.