Jesteś tutaj:
Obie zablokowane odmiany są zmodyfikowane w taki sposób, aby produkowały substancję, która jest trująca dla pewnych owadów. Jednakże badania naukowe potwierdzają, że zmodyfikowana kukurydza jest tykająca bombą. Poziom trucizny produkowany przed jedną z odmian różni się znacznie w zależności od lokalizacji, a nawet pomiędzy roślinami na tym samym polu. I nikt nie potrafi wyjaśnić tych różnic. Naukowcy mówią otwarcie - takie niekontrolowane zjawiska powodują, że zbadanie tego, w jaki sposób rośliny zmodyfikowane rzeczywiście wpływają na środowisko jest niemożliwe.
Wcześniejsze badania stawiały jeszcze więcej znaków zapytania. Dlaczego w organizmach zwierząt laboratoryjnych, które karmiono zmodyfikowaną kukurydzą dochodziło do zmian, których nie było w ciałach tych, które karmione były kukurydzą naturalną? Dlaczego zmodyfikowana kukurydza ma znacząco wyższy poziom aminokwasów w porównaniu do swojego naturalnego odpowiednika, co czyni ją dużo bardziej podatną na atak mszyc? Coraz więcej badań potwierdza to, co Greenpeace mówił od lat – że inżynieria genetyczna jest niebezpieczną i nieodpowiedzialną zabawą „ucznia czarnoksiężnika”.
Zarówno Komisarz Dimas, jak i osoby rozumiejące działanie
biznesu agrochemicznego wiedzą, że nie chodzi tylko o wpływ na środowisko tych
konkretnych odmian. Wydanie pozwolenia oznaczałoby jednocześnie zgodę na
zanieczyszczenie tradycyjnych odmian tej rośliny, czego skutkiem będzie
zmuszenie rolników konwencjonalnych i ekologicznych do przejścia na odmiany
modyfikowane genetycznie. Końcem tego procesu jest przejęcie kontroli nad
uprawami przez korporacje chemiczne posiadające patenty na zmutowane rośliny,
co wyraźnie widać na przykładzie Stanów Zjednoczonych czy Argentyny. Wygranymi
będą wtedy nie rolnicy i konsumenci, ale akcjonariusze takich korporacji jak
Monsanto, DuPont czy Syngenta.
Konkrety? W zeszłym roku w Ameryce wydarzył się skandal
związany z zanieczyszczeniem ryżu naturalnego odmianą modyfikowaną. Ryż zmodyfikowany - choć niedopuszczony do
uprawy - wydostał się z kilku eksperymentalnych pól i zanieczyścił 63% amerykańskiego
eksportu do przynajmniej 30 krajów. Przedstawione przed paroma dniami studium
przygotowane dla Greenpeace (jęz. ang.) przez niezależnego ekonomistę pokazało, że całkowite koszty
poniesione przez rolników i handlowców wyniosły ponad 1,2 mld dolarów. Niestety,
koncern Bayer, właściciel patentu na zmodyfikowany ryż, przed sądem używał
argumentu, że kontaminacja była „dziełem Boga”.
Maciej Muskat, dyrektor Greenpeace Polska, komentując przyszłe głosowanie całej Komisji nad zablokowanie pozwolenia, powiedział: "Teoretycznie Komisja nie ma innego wyboru, jeśli zamierza przestrzegać własnego prawa dotyczącego oceny ryzyka i zasady przezorności. Jeśli jednak zezwoli na uprawę tych odmian, uginając się pod presją Komisarzy reprezentujących interesy koncernów agrochemicznych, będzie to naruszeniem prawa i najnowszych naukowych badań. Ale przede wszystkim będzie oznaczało, że Komisja bardziej dba o interesy gigantów przemysłu chemicznego niż o zdrowie ludzi i ochronę przyrody.”