Jesteś tutaj:
Końcowy dokument wyraża konieczność przeciwdziałania zmianom
klimatu, ale nie nakłada na kraje żadnych konkretnych zobowiązań redukcji
emisji. Tak słaby wynik to wina przede wszystkim Stanów Zjednoczonych, które
robiły co mogły, by rozwodnić ostateczne ustalenia, a także wspierających ten
kraj: Kanady, Japonii i Australii.
Porozumienie zawiera natomiast zręby mechanizmu zahamowania
wycinki lasów tropikalnych oraz podstawy systemu wsparcia dla krajów
rozwijających się na rzecz wdrażania czystych technologii i dostosowania się do
zmian klimatu. Określa też ostateczną datę przyjęcia nowego porozumienia – rok
2009.
„Dobrze że w ogóle udało się zawrzeć na Bali jakieś
porozumienie, bo wiele wskazywało na to, że z powodu oporu USA, Kanady i
Japonii negocjatorzy wyjadą stąd z pustymi rękami” – mówi obecna na Bali
Magdalena Zowsik, koordynatorka kampanii klimatycznej Greenpeace. I
dodaje: „Wynik negocjacji jest więc
pewnym krokiem naprzód, ale nieporównywalnie mniejszym niż ten, który według
danych naukowych trzeba uczynić, by rzeczywiście podjąć próbę zatrzymania zmian
klimatu. Greenpeace ubolewa nad tym, że do niektórych przywódców nadal nie
dociera, jak bardzo konieczne są natychmiastowe i zdecydowane działania w
sprawie redukcji emisji gazów cieplarnianych.”
Greenpeace ma jednak nadzieję, że rosnąca presja społeczna
na wszystkich kontynentach zmusi polityków do tego, by w ciągu najbliższych
dwóch lat dogadali się w sprawie konkretnych i zdecydowanych redukcji emisji.
Przykład wyznaczyły Niemcy, które jednostronnie i bezwarunkowo zobowiązały się,
że zmniejszą swoje emisje o 40% do 2020 roku.
„Słaby wynik negocjacji na Bali oznacza, że kluczowe
decyzje, których nie podjęto tutaj, będą musiały zapaść w Poznaniu, gdzie w
przyszłym roku odbywa się konferencja klimatyczna. Oczekujemy, że polski rząd,
jako gospodarz, będzie co najmniej tak aktywnym liderem w negocjacjach, jakim
była w ostatnich dniach Unia Europejska, która ostro przeciwstawiała się Stanom
Zjednoczonym. Oczekujemy też, że rząd zacznie realizować przyjętą przez Polskę
politykę klimatyczną, zgodnie z którą nasz kraj musi zmniejszyć emisje o 40% do
2020 r.” – dodaje Magdalena Zowsik.
Światełkiem w tunelu dla przyszłego globalnego porozumienia
jest to, że państwa, które podpisały już wcześniej Protokół z Kioto zobowiązały
się teraz, że w nowym porozumieniu, które ma być podpisane za dwa lata, przyjmą
cel redukcji swoich emisji o 25-40% do roku 2020. Zobowiązanie to dotyczy więc
UE, Kanady, Japonii, Australii, ale nie dotyczy USA.