21 kwietnia rano aktywiści Greenpeace weszli na pokład tajwańskiego statku rybackiego Nian Sheg 3, aby dokonać inspekcji ładunku. Poza sporą ilością tuńczyka, w ładowni znajdowały się również setki płetw rekinów.
Połowy tuńczyka w tym rejonie cechują się wysokim przyłowem rekinów, co dziesiątkuje światową populację tych ryb. Co roku podczas połowów na obszarze zarządzanym przez Komisję Rybołówstwa Pacyfiku Zachodniego i Środkowego ginie w ten sposób około miliona tych morskich drapieżników. Wykorzystuje się z nich jedynie płetwy, które odcina się jeszcze na pokładzie statku. Pozbawionego płetw rekina wyrzuca się później za burtę.
Greenpeace domaga się, aby trzy strefy w obrębie wód międzynarodowych pomiędzy wyspami Pacyfiku [1] zostały całkowicie zamknięte dla rybołówstwa w ramach tworzenia rezerwatów morskich.
Jeden ze statków Greenpeace - Esperanza przebywa obecnie na Pacyfiku, aby promować ideę tworzenia rezerwatów morskich, które pomogą chronić populację tuńczyka. Ryba ta jest niezwykle popularnym przysmakiem i w związku z tym populacja obu gatunków tuńczyka żyjącego w Pacyfiku (tuńczyk żółtopłetwy i opastun) są obecnie zbyt intensywnie poławiane.
Z Pacyfiku pochodzi około 60% tuńczyków, które trafiają do sprzedaży. Co roku międzynarodowa flota rybacka zarabia na tym ponad 3 miliardy dolarów. Głównymi odbiorcami są Japonia, Europa i USA. Kraje Pacyfiku są zatem okradane z zasobów morskich oraz potencjalnego dochodu, który mógłby wzmocnić ich gospodarkę. Dzieje się tak ze względu na wadliwie sformułowane porozumienia międzynarodowe, które są niekorzystne dla małych krajów wyspiarskich, a jednocześnie dają niemal nieograniczony dostęp do łowisk międzynarodowej flocie rybackiej.
Greenpeace wzywa sprzedawców do zaprzestania sprzedaży produktów z tych gatunków tuńczyka, których populacje są obecnie zagrożone. Sprzedawcy muszą ponadto upewnić się, także inne ich produkty rybne pochodzą z legalnych połowów, które nie niszczą środowiska naturalnego.