Skip navigation.
W XVIII wieku wielorybnictwo i polowania na foki stały się pierwszym 
globalnym przemysłem.

W XVIII wieku wielorybnictwo i polowania na foki stały się pierwszym globalnym przemysłem.

Powiększ obraz

Ludzkość od zawsze czerpała z bogactwa oceanów. Gatunek po gatunku, akwen po akwenie, człowiek bezlitośnie eksploatuje morza i oceany aż do granic wyczerpania. Dawniej rybołówstwo było ograniczone wyłącznie przeszkodami technicznymi. Obecnie nawet te można ominąć.

W XVIII wieku wielorybnictwo i polowania na foki odbywały się na tak masową skalę, że można powiedzieć, iż była to pierwsza globalna gałąź przemysłu. Już od XI wieku nadmierna eksploatacja prowadziła do zniszczenia lokalnych i regionalnych ekosystemów, czego skutkiem było znaczne uszczuplenie populacji ryb i ssaków morskich. Po wyczerpaniu jednych łowisk rybołówstwo przenosiło się na nowe, dziewicze tereny, zostawiając po sobie spustoszenie.

Mieliśmy wiele wczesnych sygnałów ostrzegawczych. Już od XIV wieku trwały zaciekłe dyskusje na temat zniszczeń wywołanych trałowaniem dennym. Jednak, tak jak i dziś, argumenty ekonomiczne przeważały nad koniecznością prowadzenia działań zapobiegawczych.

Obecnie jesteśmy w punkcie, w którym nie da się już kontynuować dawnego czysto biznesowego podejścia. Na początku XXI w. nie ma już właściwie żadnych ograniczeń technologicznych i geograficznych. Kryzys rybołówstwa zamienił się w globalne zagrożenie dla oceanów.

W ostatnich stuleciach, pomimo ogromnego spustoszenia, które ludzkość siała na morzach i oceanach świata, większości stworzeń udawało się znaleźć bezpieczne schronienie w odległych miejscach. Choć było niestety kilka wyjątków, np. krowa morska (Hydrodamalis gigas), która zniknęła na zawsze, zaledwie po 25 latach od jej odkrycia. Współcześnie żadne miejsce na ziemi nie jest zbyt odległe dla dalekomorskich flot rybackich. Wspierane przez satelity i obserwacje lotnicze nie mają już żadnych ograniczeń w pogoni za coraz bardziej przetrzebioną zdobyczą.

Jeśli w najbliższym czasie nie powstanie rozległa sieć rezerwatów morskich, która umożliwiłaby populacjom regenerację i powstrzymałaby dalszą destrukcję naszych mórz,  to w niedalekiej przyszłości będziemy zjadać ostatnich przedstawicieli powszechnych dziś gatunków.

Zainspirowane publikacją Calluma Robertsa „The Unnatural History of the Sea”