Warszawa, 23 kwietnia 2026
Czy polski system energetyczny przetrwałby konflikt zbrojny? Najnowszy raport Greenpeace „Rozproszone trudniej trafić” analizuje doświadczenia Ukrainy z lat 2022–2026 i stawia sprawę jasno: wielkie, tradycyjne elektrownie to w warunkach wojny łatwe cele, a trwające w Polsce w najlepsze zastępowanie bloków węglowych nowymi blokami gazowymi naraża nas na powtórkę ukraińskiego scenariusza.
Wielkie cele, wielki paraliż
Z raportu wynika, że Ukraina straciła niemal 90% mocy w dużych elektrowniach węglowych i gazowych. Rosyjskie ataki pokazały brutalną asymetrię – jedna, warta kilka-kilkanaście milionów złotych rakieta wystarczy, by nawet na lata wyłączyć całą elektrownię. Rosjanie z rozmysłem atakują naprawiane bloki ponownie, uniemożliwiając ich ponowne uruchomienie, dodatkowo dziesiątkując wykwalifikowany personel. Tymczasem Polska, zastępując węgiel gazem, utrwala ten konwencjonalny model energetyki, grożący powszechnym brakiem energii w przypadku napaści Rosji na nasz kraj.
– Jest dla mnie niezrozumiałe, jak szefowie wielkich spółek energetycznych mogą w kółko opowiadać, że ich wielkie nowe inwestycje w bloki gazowe i infrastrukturę gazową zapewniają Polsce bezpieczeństwo energetyczne. Jest dokładnie odwrotnie. Budują molochy, których nie da się obronić w przypadku ewentualnych ataków Rosji – mówi Anna Meres, autorka raportu i koordynatorka kampanii klimatycznych Greenpeace Polska.
OZE jako energetyczna tarcza
Prawdziwym bohaterem odporności okazały się źródła rozproszone. Raport ujawnia, że mimo ciągłych ostrzałów, moc ukraińskiej fotowoltaiki w 2026 roku przekroczyła poziom sprzed inwazji. Dlaczego? Bo tysięcy paneli na dachach i małych farm nie da się zniszczyć pojedynczymi atakami.
– Energetyka rozproszona z odnawialnych źródeł to nie tylko ekologia. Tak powinien wyglądać kluczowy element polskiego bezpieczeństwa narodowego. System oparty na tysiącach małych, tanich źródeł i na magazynach energii jest dla agresora zbyt skomplikowany do całkowitego sparaliżowania. Niszczenie takiej infrastruktury staje się też bardzo drogie i mało skuteczne, bo naprawa instalacji fotowoltaicznych jest tania i szybka – dodaje Anna Meres.
Doświadczenia Ukrainy z lat 2022–2026 udowadniają, że odporność systemu energetycznego w warunkach wojny zależy przede wszystkim od jego struktury. Największe straty poniosły duże, scentralizowane elektrownie konwencjonalne na węgiel i gaz oraz infrastruktura przesyłowa wysokiego napięcia. Utrata pojedynczych bloków o dużej mocy powodowała natychmiastowy deficyt w systemie, zaburzenia bilansowania i wzrost ryzyka blackoutu. Odbudowa tych jednostek okazuje się procesem wieloletnim, kosztownym i podatnym na ponowne ataki, a więc w dużej mierze nieskutecznym.
Rozproszone odnawialne źródła energii – w szczególności fotowoltaika wsparta magazynami energii – wykazują znacznie większą odporność, a ich odbudowa i budowa nowych jest możliwa także w warunkach wojennych. Pokazuje to, że system oparty na wielu mniejszych jednostkach wytwórczych może być potencjalnie trudniejszy do szybkiej destabilizacji niż system skoncentrowany wokół kilku dużych obiektów infrastruktury energetycznej.


