W czasie gdy miliony Polek i Polaków płacą coraz więcej za paliwo, żywność i energię, koncerny paliwowe osiągają rekordowe zyski napędzane wojnami w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie oraz kryzysem geopolitycznym. Organizacje społeczne oceniają, że planowane przez rząd wprowadzenie podatku od nadzwyczajnych zysków sektora paliwowego jest koniecznym minimum, ale środki z niego nie powinny służyć dalszemu dopłacaniu do paliw kopalnych.
W pierwszym kwartale 2026 roku Grupa Orlen uzyskała zysk netto w wysokości 8,15 miliarda złotych, niemal dwukrotnie więcej niż w pierwszym kwartale 2025 r (4,2 miliarda złotych). Jednocześnie zarząd koncernu zarekomendował wypłatę rekordowej dywidendy akcjonariuszom w wysokości 9,3 miliarda złotych. To więcej, niż planowany podatek od nadmiarowych zysków, który miałby zasilić budżet państwa.


Organizacje społeczne oceniają, że projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków jest krokiem w dobrym kierunku, ale pod trzema warunkami:

  1. Środki z podatku powinny trafiać do gospodarstw domowych zagrożonych ubóstwem energetycznym oraz na rozwój OZE zamiast podtrzymywać uzależnienie od paliw kopalnych;
  2. 25 proc. nadmiarowych zysków pozostających w spółkach powinno finansować inwestycje w transformację energetyczną;
  3. mechanizm powinien mieć charakter stały, a nie być jednorazową reakcją na kolejny kryzys paliwowy.

Od wybuchu wojny w Iranie ceny oleju napędowego na polskich stacjach osiągnęły przedział 7,80–8,00 zł za litr, a benzyny Pb95 — 6,50–6,80 zł za litr. W tym czasie marże rafineryjne rosły szybciej niż same ceny surowca. Inflacja w Polsce przyspieszyła z 2,1 proc. w lutym do 3,2 proc. w kwietniu, co zdaniem ekspertów było związane ze wzrostem cen ropy i paliw po wybuchu wojny w Iranie. Droższe paliwa uderzyły nie tylko w kierowców, ale podniosły też ceny żywności, usług i energii.

Rząd odpowiedział pakietem CPN, czyli obniżką VAT i akcyzy na paliwa, kosztującą budżet państwa około 1,5 miliarda złotych miesięcznie. Obniżka chroni portfele kierowców, ale jej koszt ponosi budżet państwa, czyli wszyscy podatnicy a nie sektor paliwowy, który przy wyższych cenach ropy dodatkowo nakłada rekordowe marże. Planowany podatek od nadmiarowych zysków ma tę dziurę budżetową łatać.

Wsparcie powinno objąć najuboższych, nie sektor paliw
Nowy podatek powinien w pierwszej kolejności wyrównać utracone wpływy z VAT i akcyzy. Po wyrównaniu tego deficytu pozostałe środki powinny trafić do gospodarstw domowych zagrożonych ubóstwem energetycznym i na inwestycje w OZE zamiast dopłat do zakupu paliw przez kierowców, który utrwala zależność od ropy.


– Kiedy jest drogo, każdy z nas płaci więcej, podczas gdy sektor paliwowy jest największym wygranym. Podatek od nadmiarowych zysków to korekta tego równania. Pieniądze muszą wrócić do najuboższych i najbardziej dotkniętych wzrostem kosztów życia — jako pomoc dla gospodarstw domowych, których nie stać na ocieplenie, własną fotowoltaikę ani magazyn energii. Sama obniżka cen paliw kosztem wpływów do budżetu nie daje spółkom paliwowym żadnego impulsu do zmiany i ostatecznie utrzymuje status quo – mówi Diana Maciąga z Polskiej Zielonej Sieci.


Podatek powinien wspierać uniezależnienie od importu
Organizacje wskazują, że nadzwyczajne zyski sektora paliwowego powinny wspierać budowę bardziej odpornego systemu energetycznego.


– Kryzys paliwowy pokazał, jak kosztowne i niestabilne jest uzależnienie polskiej energetyki od paliw kopalnych. Tym bardziej niepokojące są plany Orlenu, PGE i Enei, które zakładają znaczący wzrost wykorzystania importowanego gazu w nadchodzących latach. Zamiast wyprowadzać nas z pułapki uzależnienia od dostaw paliw, planują ją pogłębiać. Część środków pozostających w spółkach – czyli 25 proc. zysków – powinna zostać obowiązkowo przeznaczona na inwestycje zmniejszające zależność od paliw kopalnych, w szczególności rozwój odnawialnych źródeł energii, magazynów energii, elektryfikacji oraz modernizacji sieci – komentuje Anna Meres z Greenpeace Polska.

Organizacje obserwują też z niepokojem toczący się spór o kształt podatku. Branża paliwowa lobbuje za węższą bazą podatników, niższym progiem opodatkowania i uwzględnieniem w podstawie zysku netto zamiast marży sprzedaży – co w praktyce oznaczałoby niższe wpływy do budżetu państwa. Dla organizacji społecznych jest to sygnał ostrzegawczy: im więcej ustępstw wobec branży, tym mniej środków dla najuboższych i na transformację.

Mechanizm powinien być stały, nie jednorazowy
Organizacje apelują, by podatek nie był jednorazową reakcją na kryzys ale trwałym rozwiązaniem budującym niezależność kraju od importu paliw.


– Ten kryzys wybuchł zaledwie cztery lata po poprzednim. Doraźne obniżki VAT to odkładanie problemu w czasie. Potrzebujemy stałego mechanizmu, który przeznaczy część nadzwyczajnych zysków sektora paliwowego na uniezależnienie Polski od importu ropy i gazu – dodaje Katarzyna Wiekiera z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.