Zamknij okienko

Lasy Państwowe wycofują się z dialogu

Informacja prasowa - 18 lipca, 2018
Nadleśniczowie z Puszczy Białowieskiej nie rezygnują z ciągania Obrońców Puszczy po sądach. Wbrew zapowiedziom ministra środowiska Henryka Kowalczyka nie wycofają wniosków o ukaranie protestujących obywateli i obywatelek. Zgodnie z informacją przekazaną przez rzecznika prasowego Lasów Państwowych nikt nie może wydać im takiego polecenia. Kompromitacja, państwo w państwie, imperium Szyszki kontratakuje - komentują uczestnicy protestów, których sprawy przed sądem wielokrotnie były już umarzane.

Kosztami postępowań obciążany jest Skarb Państwa, czyli wszyscy podatnicy.

Zgodnie z wyliczeniami Lasów Państwowych nadleśniczowie łącznie złożyli 354 wnioski do sądu o ukaranie osób, które swoją obecnością i protestami w Puszczy Białowieskiej powstrzymywały łamanie prawa.

O nielegalności prowadzonych wycinek w Puszczy Białowieskiej ostatecznie rozstrzygnął w kwietniu tego roku Trybunał Sprawiedliwości, najwyższy sąd Unii Europejskiej. Rząd Polski zobowiązał się do przestrzegania jego wyroku, a sądy krajowe w większości wypadków umarzają sprawy wytaczane Obrońcom Puszczy obciążając kosztami postępowania Skarb Państwa. Podczas niedawno zakończonej jednej ze spraw Sąd podkreślił: "Tylko fizyczne zablokowanie maszyn mogło przerwać prowadzone w Puszczy działania. Każdy dzień oczekiwania na rozstrzygnięcia władzy sądowniczej oznaczał kolejne połacie wyciętych drzew i – co wysoce jest prawdopodobne – nieodwracalne zniszczenie kolejnej części ekosystemu. Bez cienia wątpliwości nie można było inaczej uniknąć bezpośredniego niebezpieczeństwa niż w sposób, w jaki to uczynili obwinieni. Została również zachowana zasada proporcjonalności, gdyż dobro poświęcane nie przedstawiało większej wartości niż dobro ratowane".

Nadleśniczowie w przedstawionej opinii nie chcą umorzenia sprawy bez wyroku, argumentując to tym, że inne osoby za dokładnie te same czyny zostały prawomocnie skazane. - Wśród protestujących było kilkaset osób. Wśród nich osoby, z którymi nie udało nam nawiązać się kontaktu. Nie odbierali pism procesowych, bądź w porę nie zgłosili sprzeciwu w postępowaniach przed sądem. W rezultacie byli uznawani za winnych wykroczeń. Nie zmienia to jednak faktu, że już ponad 40 osób zostało prawomocnie uniewinnionych - tłumaczy Robert Cyglicki z Greenpeace Polska. - Nadleśniczowie, którzy razem z ministrem Szyszko zdewastowali wiele starych fragmentów Puszczy Białowieskiej, idą w zaparte, bo to nie oni ponoszą koszty sądowych postępowań. To nie za ich pieniądze Obrońcy Puszczy ciągani są po sądach. Ci ludzie są żywym dowodem na istnienie imperium ministra Szyszki w Lasach Państwowych, które państwowość zachowuje już tylko w nazwie.

Decyzja nadleśniczych zaprzecza obietnicom Lasów Państwowych i ministra środowiska. Zarówno dyrektor Konieczny jak i minister Kowalczyk zapewniali, że procesy zostaną umorzone. Na nic konferencje prasowe, zebrania, pseudo-negocjacje - okazuje się, że rządzi nadleśniczy. Ten sam, który wbrew opinii naukowców i masowym protestom, ciężkim sprzętem rozjeżdżał Puszczę Białowieską. Są to konkretne osoby, które ponoszą odpowiedzialność za niszczenie naszego dziedzictwa przyrodniczego. W normalnym państwie zostaliby usunięci ze stanowisk, ale państwo w państwie jakim są Lasy Państwowe, kieruje się swoją logiką. Nagradza za niekompetencje i łamanie prawa, a jednocześnie ciąga Obrońców Puszczy po sądach - komentuje Joanna Pawluśkiewicz z Obozu dla Puszczy.

Niecałe trzy miesiące wytrwały Lasy Państwowe w obietnicy dialogu. 17 maja usłyszeliśmy od dyrektora Koniecznego o nowym otwarciu i potrzebie rozmowy. Chcieliśmy w to wierzyć, więc usiedliśmy do stołu. Przedstawiliśmy swoje postulaty, złożyliśmy 100 tysięcy podpisów domagających się ich realizacji i czekaliśmy na odpowiedź. Ale znowu - jak w 2016 roku - okazało się, że Lasy Państwowe są głuche na głos strony społecznej. Instytucja mająca chronić nasze dobro wspólne kieruje się tylko swoim własnym interesem, starając się zastraszyć wszystkich obywateli, którzy stają jej na drodze - dodaje Jakub Rok z Obozu dla Puszczy.

Zadziwiające jest, że poszczególne jednostki chyba najbardziej zhierarchizowanej instytucji w przypadku karania Obrońców Puszczy mają pełną autonomię. Kierownictwo LP chce w ten sposób rozproszyć odpowiedzialność by uniknąć krytyki. Kompletnie nie rozumiem logiki Lasów Państwowych. Kolejne sprawy to kolejne porażki LP w sądach. Dla nas jest to absorbujące, ale wraz z kolejnymi przegranymi sprawami coraz większa część społeczeństwa dowiaduje się o niewinności Obrońców Puszczy - mówi Adam Bohdan z FDP.

Tematy