Warszawa, 16.04.2026 r.

Nie ma naszej zgody na niszczenie polskiej przyrody! Posłowie i posłanki PSL i Polski 2050, członkowie koalicji rządowej, która doszła do władzy, obiecując m.in., że skończy z dewastacją naszego dziedzictwa przyrodniczego, teraz proponują prosty sposób na destrukcję – ostrzegali przedstawiciele organizacji społecznych podczas konferencji pod sejmem w związku ze złożonym dzień wcześniej projektem nowelizacji ustawy o ochronie przyrody.

  • Zgodnie z projektem wycięcie lasu publicznego nie wymaga żadnych uzgodnień z gminą, ale jego ochrona w formie rezerwatu już tak — to odwrócenie priorytetów sprzeczne z interesem publicznym i racjonalnym gospodarowaniem dobrem wspólnym. A przecież ustawa o ochronie przyrody jasno wskazuje, że tworzenie parków narodowych i rezerwatów jest celem publicznym, czyli działaniem służącym całemu społeczeństwu, niezależnie od miejsca zamieszkania. Projekt Romowicza i Pasławskiej to antyprzyrodnicza i antyspołeczna ustawa – mówi Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Projekt, forsowany przez posła Bartosza Romowicza z Polski 2050 i posłankę Urszulę Pasławską z PSL, a poparty również przez Szymona Hołownię, zakłada, że nowe rezerwaty przyrody nie będą mogły powstać bez zgody rady gminy. To będzie oznaczało faktyczne weto dla ochrony przyrody – podobne do tego, które sprawia, że od 25 lat nie powstał w Polsce żaden nowy park narodowy, mimo że zdecydowana większość społeczeństwa tego oczekuje.

– Koalicja rządząca i sama Polska 2050 zapowiadały 20% lasów bez wycinek oraz zwiększenie powierzchni parków narodowych i innych form ochrony przyrody. Kuriozalna propozycja posłów to ponura kpina w świetle tych obietnic. Kiedy i dlaczego Polska 2050 podjęli decyzję o tym, by tak koncertowo oszukać swoich wyborców? – mówi Krzysztof Cibor z Greenpeace Polska

– Decyzje o najcenniejszych fragmentach przyrody Polski powinny być podejmowane na odpowiednim szczeblu przez wyspecjalizowane organy, takie jak regionalne dyrekcje ochrony środowiska lub Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, oraz być oparte na danych naukowych, a nie na czyimś interesie. W radach gmin często zasiadają politycy, oddanie w ich ręce decyzji dotyczących całego społeczeństwa nie jest korzystne dla Polek i Polaków, co gorsza tworzy dodatkowe obciążenia administracyjne. Prawo powinno być proste i skuteczne, obecna propozycja jest tego przeciwieństwem – dodaje dr Alicja Pawelec-Olesińska z WWF Polska

– Posłowie i posłanki Polski 2050 i PSL, prezentując swój niebezpieczny projekt, zasłaniają się koniecznością wysłuchania obywateli. Jeśli to jest dla nich tak ważne, to dlaczego nie upominają się o zapowiedziane przez rządzącą koalicję zmiany prawne, które pozwoliłyby społeczeństwu współuczestniczyć w decydowaniu o lasach? Gdzie są przepisy, które zatrzymałyby powstawanie wielkich ferm drobiu? Czemu nikt nie słucha 80% Polek i Polaków, które chcą nowych parków narodowych? Dlaczego na niszczenie przyrody nie trzeba zgody gmin, a na jej ochronę – tak? – mówi Marta Jagusztyn z Fundacji Lasy i Obywatele.

– Rezerwaty nie powstają w Polsce, bo ktoś ma takie widzimisię. To miejsca, w których chronione są ostatnie fragmenty prastarych puszcz, rzadkie lub ginące gatunki, czy unikalne ekosystemy. Dzięki rezerwatom i mieszkańcy, i turyści mają dostęp do zdrowego powietrza czystej wody a także możliwość kontaktu z wyjątkową polską przyrodą. Takie miejsca łatwo jest zniszczyć polityczną decyzją, ale ich odbudowa może okazać się niemożliwa. I to wszystko w sytuacji, gdy rezerwaty obejmują ochroną jedynie około 0,6 % powierzchni naszego kraju, a Państwowa Rada Ochrony Przyrody jasno wskazuje, że „w skali Polski obecna sieć rezerwatów jest niewystarczająca” – mówi Monika Klimowicz-Kominowska z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.

– Co ciekawe, jak wynika z przygotowanych przez, inicjatorów projektu deklarowanych skutków regulacji, posłowie nie znaleźli podobnego rozwiązania w żadnym innym kraju, a mimo to uważają, że proponowane przez nich zmiany są najlepsze. Sytuacji w żaden sposób nie poprawi wyposażenie wojewody w uprawnienie do uchylenia odmowy uzgodnienia. Takie zaangażowanie rady gminy i wojewody w proces powstawania rezerwatów uczyni z ochrony przyrody kolejny obszar walki politycznej, co może się odbić na środowisku tylko negatywnie – komentuje Bartosz Kwiatkowski z Fundacji Frank Bold.

Przedstawiciele i przedstawicielki organizacji społecznych wezwali liderów koalicji rządzącej do tego, by wywiązali się z ustaleń umowy koalicyjnej, zadbali o skuteczniejszą ochronę przyrody i zaprzestali procedowania niebezpiecznego projektu grupki swoich posłów i posłanek.