Zamknij okienko

Trzy groźne dla pszczół neonikotynoidy zakazane, mimo stanowiska Polski

Informacja prasowa - 27 kwietnia, 2018
Plan Komisji Europejskiej w sprawie niemal całkowitego zakazu stosowania szkodliwych dla pszczół neonikotynoidów poparła większość krajów unijnych. Przedstawiciele 16 krajów na dzisiejszym głosowaniu w Brukseli zagłosowali za wycofaniem tiametoksamu, imidakloprydu i klotianidyny. Polska, wstrzymując się od głosu, zwróciła się przeciwko pszczołom.

Cztery kraje sprzeciwiły się zakazowi, a osiem, w tym Polska, wstrzymało się od głosu. Zakaz poparły Austria, Cypr, Estonia, Francja, Grecja, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Luksemburg, Malta, Niemcy, Portugalia, Słowenia, Szwecja, Wielka Brytania, Włochy, reprezentujące 74 proc. populacji UE. Wśród przeciwnych zakazowi znalazły się Czechy, Dania, Rumunia i Węgry. Oprócz Polski od głosu wstrzymały się Belgia, Bułgaria, Chorwacja, Finlandia, Litwa, Łotwa i Słowacja.

- W Unii następuje zdecydowany odwrót od neonikotynoidów i już tylko garstka rządów odmawia uznania dowodów naukowych w sprawie szkodliwości ich stosowania. Ogromna szkoda, że jest wśród nich Polska, bo dotychczasowe działania ministerstwa rolnictwa szły w dobrym kierunku. Dzisiaj minister Jurgiel pokazał niezdecydowanie w kwestii tego, czy chronić pszczoły, czy interesy producentów buraka cukrowego [1]. Pszczoły będą bezpieczne tylko wtedy, gdy z naszych pól neonikotynoidy znikną całkowicie - mówi Katarzyna Jagiełło, ekspertka Greenpeace ds. Różnorodności biologicznej.

Komisja przedłużyła i poszerzyła częściowy zakaz z 2013 r. w sprawie stosowania trzech neonikotynoidów - tiametoksamu, imidakloprydu i klotianidyny - choć pozwoli na ich zastosowanie w uprawie szklarniowej.

- Przegłosowany dzisiaj zakaz to dobra wiadomość dla owadów zapylających. Nie ulegało wątpliwości, że te substancje są tak toksyczne, że muszą zostać zakazane. Jednak nauka wskazuje, że ochrona pszczół, kluczowych w produkcji żywności, wymaga bardziej wszechstronnych działań. W wyniku tego zakazu część rolników sięgnie po inne, również szkodliwe dla pszczół pestycydy i środki owadobójcze, których zakaz nie dotknie. A zastąpienie jednej toksycznej substancji inną nie jest rozwiązaniem  - mówi Katarzyna Jagiełło, ekspertka Greenpeace ds. różnorodności biologicznej.

- Obawiam się, że zgodnie z niedawnymi zapowiedziami [2] rząd będzie się domagał odstępstw od zakazu dla upraw buraka cukrowego, mimo chwalebnej tradycji odmawiania próśb o odstępstwa dla rzepaku. Nadszedł czas, aby nasze rządy uwolniły się spod wpływu lobby producentów pestycydów - dodaje Katarzyna Jagiełło.

Pszczelarze, naukowcy oraz Greenpeace wskazują, że sytuacja owadów zapylających jest coraz trudniejsza. Dlatego ważnym krokiem zabezpieczającym politykę Polski wobec ochrony zapylaczy jest powstanie planu, który stworzy spójną wizję ochrony tych owadów. Taki plan [3] powstaje we współpracy świata nauki, instytucji, pszczelarzy, organizacji pozarządowych, a także obywateli, którzy wzięli udział w debatach obywatelskich w wielu miastach Polski. Inicjatorzy powstania Narodowej Strategii Ochrony Owadów Zapylających zwrócili się z prośbą o współpracę i patronat do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministerstwa Środowiska. Do tej pory żadne z ministerstw nie odpowiedziało na apel.

Tematy