Działaj!

Ekspansja ferm przemysłowych to zagrożenie dla tradycyjnego polskiego rolnictwa, a nie jego złoty graal. Rolnicy słusznie domagają się zmiany – jednak bardzo niebezpieczne jest to, że wielcy biznesmeni wykorzystują sytuację polityczną wokół tzw. piątki dla zwierząt, by zbudować mur między małymi, rodzinnymi i ekologicznymi rolnikami a resztą społeczeństwa – Dominika Sokołowska, koordynatorka kampanii rolniczej Greenpeace Polska oraz dr. hab. Paulina Kramarz z Uniwersytetu Jagiellońskiego komentują protesty rolnicze.

– Wąska grupa ludzi, czerpiąca zyski z chowu przemysłowego próbuje wykorzystać sytuację, aby skłócić rolników z resztą społeczeństwa. Tymczasem warto pamiętać, że to właśnie nadmierna ekspansja ferm przemysłowych wypycha z rynku drobnych rolników, którzy produkują żywność najwyższej jakości w sposób przyjazny ludziom, zwierzętom i przyrodzie. To właśnie do małych gospodarstw, a nie do kieszeni baronów chowu przemysłowego powinny trafiać publiczne pieniądze. Trwające obecnie prace nad wspólną polityką rolną UE to moment, który trzeba wykorzystać na podjęcie działań w tej sprawie – mówi Dominika Sokołowska z Greenpeace Polska. 

W Polsce zarówno produkcja, jak i spożycie mięsa są za wysokie, co ma niebagatelny wpływ nie tylko na planetę, ale i na zdrowie ludzi. Na nadprodukcję mięsa wskazuje również odsetek wyrzucanych produktów mięsnych – w Polsce do kosza trafia 45% wędlin. Na wypaczenia obecnego systemu i trudną sytuację rolników zwracają też uwagę naukowcy.

– Nie chcę apelować o całkowite zaprzestanie jedzenia mięsa. Powinniśmy jednak dążyć do całkowitego zakaz hodowli zwierząt w systemie ferm przemysłowych, który jest w największym stopniu odpowiedzialny za nadprodukcję i nadkonsumpcję mięsa. Kolejnym krokiem winno być podniesienie ceny skupu mięsa i nabiału, aby rolnikom opłacało się prowadzić chów zwierząt w niewielkich, wolno żyjących stadach. Ważne jest też skrócenie łańcucha dostaw, aby to nie pośrednicy byli głównymi beneficjentami sprzedaży i by to nie oni decydowali o cenach produktów rolnych – podkreśla dr. hab Paulina Kramarz z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Już ponad 30 tysięcy osób podpisało się pod petycją Greenpeace przeciwko dalszej ekspansji ferm przemysłowych. Ludzie, zarówno w miastach, jak i na wsiach, oczekują zmian, które będą dobre dla rodzinnych gospodarstw, dla całego społeczeństwa i środowiska. Czas skończyć z sytuacją, w której politykę rolną naszego kraju kształtuje wąska grupa krótkowzrocznych biznesmenów, skupionych na zysku za wszelką cenę i działających na szkodę milionów rolników i pozostałych mieszkańców i mieszkanek naszego kraju. Potrzebne jest wsparcie dla rolnictwa, które produkuje żywność w sposób przyjazny dla ludzi i przyrody.