Premier Mateusz Morawiecki przedstawił szczegóły planu dla rolnictwa. Podkreślił, że konieczna jest obrona ‘’normalności’’, którą utożsamił z jedzeniem mięsa. Zapomniał jednak dodać, jakie są ukryte koszty związane z masową produkcją mięsa, które ponosi przyroda, nasze zdrowie i zwierzęta. Poniżej komentarz Greenpeace Polska

Mięsa już teraz w naszym kraju jemy kilka razy więcej niż zalecana norma, co ma zły wpływ na nasze zdrowie – zwraca na to uwagę m.in. Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego. Premier nie zwraca jednak uwagi na niepokojące statystyki, nie przejmuje się też kryzysem klimatycznym oraz zanieczyszczeniem gleby, powietrza i wody, do których masowa produkcja mięsa istotnie się przyczynia. Morawieckiego nie interesuje najwyraźniej również to, że mieszkańcy i mieszkanki naszego kraju coraz częściej rezygnują z mięsa. Co więcej – nie wsłuchuje się w głos osób mieszkających na terenach wiejskich, które w setkach miejsc w Polsce sprzeciwiają się ekspansji ferm przemysłowych. Normalność, o której mówi Morawiecki, oznacza kryzys.

Po raz kolejny rządzący mówią też, jak ważne są małe i rodzinne gospodarstwa. Ale co z tego, skoro cały czas ogromne wsparcie i pieniądze będą pompowane w dalsza ekspansję ferm przemysłowych, nastawionych na zysk ekonomiczny kosztem społeczeństwa i środowiska. Co z tego, skoro od lat obserwujemy drastyczny spadek liczby małych i rodzinnych gospodarstw, dynamiczny przyrost największych ferm przemysłowych oraz regres rolnictwa ekologicznego.

Proponowane przez rząd działania będą miały sens tylko wtedy, gdy odwrócą szkodliwe trendy. Gdy pomogą rolnictwu mierzyć się z kryzysem klimatycznym oraz niszczeniem środowiska. Gdy będą służyły takiemu systemowi produkcji żywności, który służy naszemu zdrowiu a nie je niszczy.

Premier, utożsamiając przyszłość rolnictwa z produkcją mięsa, próbuje zaklinać rzeczywistość. Szkodzi w ten sposób nam wszystkim, ale przede wszystkim rolnikom. To jak obiecywanie górnikom, że jeszcze przez setki lat będą wydobywać węgiel. Rzeczywistość się zmienia, stajemy przed nowymi wyzwaniami – jeśli chcemy, by w kolejnych dziesięcioleciach polska wieś nadal była ważnym elementem naszego bezpieczeństwa żywnościowego, musimy razem zadbać o to, by produkowała mniej mięsa, więcej warzyw i owoców, by była oparta w większym stopniu na małych i rodzinnych gospodarstwach, a nie na szkodliwych molochach. Wizji, jak to zrobić, zabrakło w planie PiS. Płacić za to będziemy wszyscy, ale w pierwszej kolejności – nasi rolnicy i rolniczki.

Świnie w przemysłowej fermie Działaj! ×