W piątek 17 lipca Komisja Europejska ma przedstawić propozycję reformy unijnego systemu handlu emisjami EU ETS. Niezależnie od propozycji Brukseli rząd Donalda Tuska powinien zrealizować swoją obietnicę z umowy koalicyjnej i przeznaczyć całe środki z ETS na inwestycje w alternatywy dla węgla, gazu i ropy. Rząd sabotuje transformację energetyczną także poprzez rezygnację ze Społecznego Funduszu Klimatycznego. Już w tym roku moglibyśmy pozyskać w ten sposób z Unii Europejskiej 65 miliardów złotych na inwestycje w OZE, magazyny energii czy rozbudowę sieci energetycznych.
Podczas gdy inne państwa Unii Europejskiej modernizowały swoją energetykę, polscy politycy przez lata marnowali pieniądze z handlu emisjami. W latach 2013-2025 polski budżet uzyskał z aukcji EU ETS niebotyczną kwotę ok. 130 miliardów złotych. Raport NIK z 2024 roku wskazuje, że do 2023 roku jedynie 1,3% z tych środków przekazano bezpośrednio na cele związane z redukcją emisji gazów cieplarnianych lub zarządzaniem tymi emisjami.
– Rząd Donalda Tuska obiecał, że skończy z rozdawaniem na lewo i prawo pieniędzy z ETS-u, ale do dzisiaj nie dowiózł tej obietnicy. Te dziesiątki miliardów złotych rocznie, które trafiają do polskiego budżetu z handlu emisjami powinny trafić na inwestycje, które posłużą nam wszystkim. Na odnawialne źródła energii, magazyny energii czy ocieplanie domów. Należy jak najszybciej wprowadzić dedykowany temu fundusz. Pamiętajmy: każdy wiatrak, każdy panel fotowoltaiczny, każdy ocieplony dom z pompą ciepła wzmacniają nasz kraj. Nie tylko uniezależniają nas od importu paliw, ale też poprawiają bezpieczeństwo energetyczne. Jak pokazuje wojna w Ukrainie elektrownie węglowe i gazowe są łatwym celem ataków, a rozproszony system energetyczny jest bardziej odporny. Rozproszone źródła energii po prostu trudniej trafić – mówi Mikołaj Gumulski, koordynator kampanii energetycznych w Greenpeace Polska.
Jak wskazuje Greenpeace, rząd Donalda Tuska nie wykorzystuje również potężnych środków z UE na transformację energetyczną. Chodzi o Społeczny Fundusz Klimatyczny, czyli unijne środki, które mają służyć modernizacji gospodarek UE i wsparciu najuboższych w przygotowaniu na system EU ETS 2.
– Te pieniądze dosłownie leżą na ulicy. Na Polskę czeka ok. 65 miliardów złotych gotowe do wydania już od tego roku. Jedyne, co trzeba zrobić to przygotować plan wydawania tych środków oraz zapewnić wkład własny w wysokości 25% tej kwoty. Plan nadal nie został jednak opracowany, a Ministerstwo Finansów w grudniu zeszłego roku dało czerwone światło dla prac nad tym instrumentem. Minister Domański uważa więc, że interes polegający na tym, że za każdą wydaną na bezpieczeństwo energetyczne złotówkę dostaniemy kolejne trzy złote z funduszy unijnych jest złym interesem i jest niemożliwy do realizacji. To absurd. Za tylko część tych pieniędzy moglibyśmy sfinansować przez kolejne kilka lat obniżkę podatku VAT na energię elektryczną z 23% do 5%. Wystarczy, że rząd sięgnie po te pieniądze – dodaje Mikołaj Gumulski z Greenpeace Polska.


