Przyjęty przez rząd Krajowy Plan na Rzecz Energii i Klimatu zakłada stopniowe odejście od uzależnienia od węgla oraz wzrost udziału OZE. To dobry kierunek, jednak tempo odchodzenia od gazu ziemnego pozostaje nadal zbyt wolne. W efekcie grozi nam kilkadziesiąt lat pułapki gazowej, czyli wysokich cen energii i uzależnienia od importu drogiego surowca. Szybszy rozwój energetyki wiatrowej, fotowoltaiki i magazynów energii da nam szansę na tańszy prąd, większą niezależność energetyczną oraz wzmocni nasze bezpieczeństwo energetyczne – komentują Anna Meres i Mikołaj Gumulski z Greenpeace Polska.
Wojna w Ukrainie pokazuje, że bezpieczeństwo energetyczne nie powinno być oceniane wyłącznie na podstawie liczby mocy zainstalowanej w systemie. Jak wskazuje nasz nowy raport “Rozproszone trudniej trafić” rosyjskie ataki na Ukrainę doprowadziły do zniszczenia 90% ukraińskich mocy konwencjonalnych oraz ok. 50% infrastruktury sieciowej. Jednocześnie rozproszone źródła energii okazały się trudniejsze do wyłączenia i łatwiejsze do odbudowy. Dlatego przy wdrażaniu KPEiK rząd powinien patrzeć nie tylko na to, ile nowych mocy powstanie do 2040 roku, ale również na to, jak odporny będzie polski system energetyczny na kryzysy, ataki czy zakłócenia. Bezpieczeństwo energetyczne powinno być oceniane również przez pryzmat odporności infrastruktury i zdolności szybkiego przywracania dostaw energii po kryzysie.
Doświadczenia z Ukrainy powinny zostać uwzględnione przy tworzeniu kolejnych dokumentów strategicznych. Kolejnym krokiem po przyjęciu KPEiK powinna być aktualizacja Polityki Energetycznej Polski do 2040 r. oraz powołanie międzyresortowego zespołu ds. odporności systemu energetycznego, który przeanalizuje doświadczenia Ukrainy i przełoży je na konkretne rekomendacje dla Polski.
Sprawiedliwa transformacja i dekarbonizacja wymagają też zadbania o wsparcie społeczeństwa w tym procesie, szczególnie najuboższych. Jeśli więc rząd chce realnie osiągnąć niższe ceny energii i rozwój czystej gospodarki, to powinien wdrożyć Społeczny Fundusz Klimatyczny. Kilkadziesiąt miliardów złotych z UE powinno posłużyć rozwojowi czystej energetyki, dostępnego transportu czy ocieplaniu domów. Niestety minister finansów Andrzej Domański blokuje udział Polski w tym programie, gdyż nie chce wyłożyć wkładu własnego. To podejście jest bardzo krótkowzroczne – na każdą złotówkę z polskiego budżetu, otrzymamy kolejne trzy z Funduszu. Wielomiliardowe inwestycje mogłyby rozwiązać wiele palących problemów milionów Polek i Polaków.
Pozytywnym sygnałem jest dostrzeżenie przez rząd znaczenia komponentu krajowego w transformacji energetycznej. Według założeń KPEiK udział local content w lądowej energetyce wiatrowej może sięgnąć 60% ( eksperci szacują, że udział ten może wzrosnąć nawet do 75% w ciągu kolejnych dekad), podczas gdy dla pierwszej elektrowni atomowej udział ten wynosi ok. 40%. Oznacza to, że rozwój energetyki wiatrowej na lądzie może przynieść największe korzyści dla polskiej gospodarki i krajowych przedsiębiorstw spośród wszystkich sektorów energetycznych. Jeśli rząd chce zrealizować cele zapisane w KPEiK szczególnie istotne jest przyspieszenie procedur administracyjnych i środowiskowych dla rozwoju lądowej energetyki wiatrowej z zachowaniem wymaganych standardów ochrony ludzi i przyrody. Konieczne jest także postawienie na szybko rozwijający się sektor bateryjnego magazynowania energii. Szczególnie istotne jest zaprzestanie opisywanych przez media prób zahamowania rozwoju przydomowych magazynów energii w postaci przepisów tworzonych przez Ministerstwo Rozwoju.


