Dzisiejszej nocy aktywistki i aktywiści Greenpeace rozwiesili w centrum Warszawy i Poznania plakaty przypominające o kosztach decyzji prezydenta Karola Nawrockiego. Zablokowana dokładnie rok temu nowelizacja ustawy wiatrakowej uderza w polską gospodarkę oraz portfele obywateli.

Każda polska rodzina płaci 1500 zł rocznie za złe, głupie i antypolskie weto prezydenta Nawrockiego oraz blokowanie transformacji energetycznej. Na tę kwotę składają się: 

  • 600–800 zł – dopłaty do nierentownego górnictwa,
  • 300 zł – opłaty za emisję CO2 z bloków węglowych,
  • 300 zł – koszty importu gazu ziemnego,
  • 200 zł – rynek mocy utrzymujący przestarzałe elektrownie.

– Pierwsze weto prezydenta Nawrockiego od razu okazało jednym z najbardziej szkodliwych. To bardzo konkretne pieniądze, które wszyscy tracimy przez spowolnienie odchodzenia od paliw kopalnych. 1500 złotych piechotą nie chodzi. Niezrozumiałe, irracjonalne blokowanie wiatraków i upartyjnienie transformacji energetycznej skazuje nas długofalowo na wysokie ceny energii, uzależnienie od importu gazu i związane z nim ryzyka geopolityczne – mówi Mikołaj Gumulski, koordynator kampanii klimatycznej Fundacji Greenpeace Polska. 

Blokując nowe przepisy, przyspieszające rozwój energetyki wiatrowej, Karol Nawrocki powiedział także  „nie” rozwiązaniu, dzięki któremu Polki i Polacy mieszkający w pobliżu wiatraków dostawaliby tysiące złotych rocznie bezpośrednio od właścicieli elektrowni wiatrowych. Pod pozorem obrony interesów lokalnych społeczności prezydent pozbawił więc je bardzo konkretnego i znacznego zastrzyku pieniędzy.

Decyzja ta podtrzymała sztuczne bariery prawne wbrew rachunkowi ekonomicznemu, opiniom ekspertów, badaniom naukowym, ale także wbrew oczekiwaniom społecznym – jak wykazały badania opinii publicznej jesienią 2025 roku, 64 proc. Polaków i Polek popiera rozwój lądowej energetyki wiatrowej (badanie ośrodka Opinia24 i More in Common), czyli także część wyborców prezydenta Nawrockiego. 

Zamiast dynamicznego rozwoju lądowej energetyki wiatrowej nastąpi znaczne spowolnienie inwestycji, moc zainstalowana wiatraków na lądzie i produkcja z nich energii będzie dwa razy mniejsza niż gdyby odblokować ich rozwój, a powstała luka zostanie zastąpiona paliwami kopalnymi. Konsekwencją będzie ponaddwukrotny wzrost produkcji energii elektrycznej z gazu ziemnego oraz zwiększenie zużycia tego surowca o około 50–60% w porównaniu do scenariusza dynamicznego rozwoju OZE. 

– Kupowanie paliw kopalnych z importu nie ma nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem i bezpieczeństwem energetycznym. To miliardy puszczone z dymem, które mogłyby służyć unowocześnianiu naszej lokalnej energetyki, budowaniu jej odporności na wstrząsy rynkowe i na ewentualne ataki ze strony Rosji. Każdy Polak i każda Polka, powinien pamiętać, kto podjął tak haniebną decyzję  – podkreśla Mikołaj Gumulski.