Państwa członkowskie UE poparły z niewielkimi poprawkami proponowane przez Komisję Europejską osłabienie przepisów chroniących nasze zdrowie i środowisko przed pestycydami.
Oczekujemy od rządzących, że będą słuchać dowodów naukowców i społeczeństwa, że będą stać po stronie ludzi i przyrody, a nie koncernów chemicznych, które jako jedyne skorzystają na tych złych zmianach w prawie – mówi Krzysztof Cibor z Greenpeace Polska.
Zrzeszająca przedstawicieli państw członkowskich Rada UE zatwierdziła w środę 30 września wypracowany przez irlandzką prezydencję kompromis w sprawie tzw. pakietu Omnibus dotyczącego bezpieczeństwa żywności i pasz. Pakiet ten został zaproponowany wcześniej przez Komisję Europejską i zawiera m.in. szereg rozwiązań luzujących zasady unijne dotyczące wprowadzania na rynek pestycydów. Jedna z najbardziej kontrowersyjnych zmian zaproponowanych przez Komisję dotyczy udzielania zezwoleń na substancje czynne w pestycydach. Obecnie substancje czynne muszą być okresowo przeglądane co 10-15 lat. Chroni to mieszkańców UE przed ryzykiem stosowania pestycydów, których szkodliwość została udowodniona już po tym, jak zostały wprowadzone na rynek. Komisja chce, by takie zezwolenia były udzielane bezterminowo.
– Mimo drobnych poprawek szkodliwa propozycja osłabienia ochrony przed pestycydami wciąż jest na stole. Dowody naukowe budzą coraz większe obawy związane z pestycydami, a mieszkańcy UE konsekwentnie domagają się lepszych, a nie gorszych przepisów. Ponad 20 tysięcy osób podpisało się pod naszym apelem do rządzących, by powstrzymać szkodliwe przepisy. Tymczasem Polski rząd i rządy innych państw członkowskich zgadzają się na zmniejszenie kontroli substancji niebezpiecznych dla naszego zdrowia i środowiska – komentuje Krzysztof Cibor.
Zgodnie ze stanowiskiem Rady zezwolenia bezterminowe ograniczono do substancji niskiego ryzyka, podczas gdy propozycja Komisji dopuszczała takie zezwolenia dla wszystkich substancji z wyjątkiem tych najbardziej niebezpiecznych. Niemniej Rada proponuje, by okresy obowiązywania zezwoleń dla większości substancji czynnych zostały wydłużone: o pięć lat w przypadku pierwszego zezwolenia i o dziesięć lat w przypadku jego odnowienia, osiągając odpowiednio do 15 i 25 lat. W przyjętym tekście brakuje skutecznych mechanizmów gwarantujących szybką weryfikację zezwoleń w sytuacji, gdy nowe dowody naukowe wskazują na zagrożenia dla zdrowia ludzi lub środowiska.
Rada podtrzymała również inne wysoce kontrowersyjne propozycje Komisji. Państwa członkowskie zgodziły się, by po decyzji o wycofaniu groźnego pestycydu z użycia, jego sprzedaż mogła trwać jeszcze nawet do trzech lat. Rada poparła także ograniczenie możliwości uwzględniania przez państwa członkowskie najnowszej wiedzy naukowej przy ocenie krajowych zezwoleń na stosowanie pestycydów.
– Dosłownie kilka dni temu prawie 600 naukowców z całej Europy, w tym kilkanaście uczonych z Polski wysłało do unijnych decydentów list, w którym wyrażają poważne obawy związane ze skutkami osłabienia przepisów pestycydowych. Regulacje dotyczące pestycydów muszą opierać się na wiedzy naukowej i stawiać na pierwszym miejscu wysoki poziom ochrony zdrowia ludzi oraz środowiska. Stanowisko Rady prowadzi nas w przeciwnym kierunku – podsumowuje Krzysztof Cibor.
Stanowisko Rady stanowi podstawę do negocjowania ostatecznego kształtu przepisów z Parlamentem Europejskim. Parlament nie przyjął jeszcze swojego stanowiska, ale dotychczasowe prace, zdominowane przez posłów prawicy i skrajnej prawicy, idą – zgodnie z oczekiwaniami międzynarodowych koncernów chemicznych – w kierunku jeszcze większego poluzowania przepisów, zwiększając ryzyko dla ludzi i przyrody. Ostateczna wersja przepisów będzie musiała zdobyć większość w Parlamencie i Radzie.
Wciąż można podpisać się pod petycją Greenpeace Polska przeciwko szkodliwym pestycydom, na stronie stoppestycydom.pl
Bezpieczna żywność i ochrona pszczół to nasz wspólny interes – nie może stać w cieniu zysków chemicznych gigantów.
Działaj!

