Dziś w Parlamencie Europejskim ma się odbyć dyskusja o proponowanych zmianach w przepisach dotyczących pestycydów. Propozycja konserwatywnych europosłów grozi znaczącym osłabieniem ochrony ludzkiego zdrowia i środowiska, a także spowolnieniem przechodzenia na bezpieczniejsze sposoby ochrony upraw. Nie tylko organizacje pozarządowe, ale i naukowcy zwracają uwagę na ryzyka!

Zagrożenia wynikające ze zmian zaproponowanych przez Komisję Europejską, takie jak wydawanie bezterminowych pozwoleń na substancje czynne stosowane w pestycydach czy wydłużenie do trzech lat okresu, w czasie którego wciąż dozwolony będzie handel i używanie zakazanych niebezpiecznych pestycydów, opisywał opublikowany niedawno w Science artykuł Unijna propozycja Omnibus zwiększa zagrożenia związane ze stosowaniem pestycydów”, podpisany przez naukowców z 27 europejskich instytucji badawczych. Niestety, przedstawiona propozycja stanowiska PE może jeszcze bardziej osłabić przepisy, które chronią nas i nasza przyrodę przed pestycydami. Niedawna propozycja prezydencji cypryjskiej nie rozwiązywała problemów i nie zniwelowała wszystkich zagrożeń, ale była krokiem w dobrym kierunku. 

Z zaprezentowanego projektu stanowiska Parlamentu Europejskiego, za którym stoi dwóch przedstawicieli partii konserwatywnych, wynika wiele dodatkowych zagrożeń:

  • Wydłużyłby się czas na wycofanie zakazanych chemikaliów z rynku – tak zwany okres karencji wynosiłby automatycznie aż 3 lata dla każdego wycofywanego środka, podczas gdy KE sugerowała tak długi okres karencji tylko wtedy, gdy dla danego środka nie ma żadnego bezpiecznego zamiennika.
  • Okresy ważności zezwoleń dla chemikaliów, które są obecnie ograniczone do siedmiu lat, zostałyby przedłużone do 15 lat.
  • Ograniczone zostałyby kontrole podejrzanych chemikaliów – Komisja Europejska nie byłaby do nich zobowiązana, a tylko mogłaby zlecać kontrole, co mogłoby doprowadzić do sytuacji kiedy po otrzymaniu nielimitowanego pozwolenia na użycie substancje nie byłyby już kontrolowane i poddawane ocenie toksyczności.
  • A co więcej, ograniczone zostałyby kompetencje państw członkowskich produkty zawierające substancję czynną, która uzyskała nieograniczone zezwolenie UE, automatycznie otrzymałyby również nieograniczone zezwolenia krajowe. Prawo państw członkowskich do odmowy wydania zezwolenia na produkt na podstawie zastrzeżeń dotyczących zdrowia ludzkiego lub środowiska zostałoby zniesione. 

– Europejscy konserwatyści swoją propozycją pokazują, że od bezpieczeństwa ich wyborców znacznie ważniejszy jest dla nich interes potężnych lobbystów z międzynarodowych firm chemicznych. Firmy takie jak Bayer czy BASF, najwięksi producenci pestycydów, wydają rocznie miliony euro na lobbing. Ewidentnie głos zwykłych ludzi nie jest tak chętnie słuchany przez konserwatywnych europosłów, kolegów PO i PiS – powiedziała Anna Ogniewska, koordynatorka ds. polityki środowiskowej Greenpeace Polska

Apelujemy do europosłów o złożenie poprawek, które wyeliminują zagrożenia dla zdrowia i środowiska oraz będą zapobiegać odsuwaniu w czasie przejścia na bezpieczne sposoby ochrony upraw. Oczekujemy też to, że zgodnie ze swoimi deklaracjami, polski rząd nie zgodzi się na jakiekolwiek zmiany w przepisach, jeżeli będą one obniżać bezpieczeństwo zdrowotne.

Podpisz: STOP pestycydom na polach i łąkach

Bezpieczna żywność i ochrona pszczół to nasz wspólny interes – nie może stać w cieniu zysków chemicznych gigantów.

Działaj!