Działaj!

Komentarz Marty Grundland, koordynatorki kampanii przyrodniczej w Greenpeace Polska, do projektu zmiany ustawy o OZE.

W uzasadnieniu nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE), która wprowadza nową definicję drewna energetycznego, czytamy, że w kraju mamy obecnie “gigantycznej skali zagrożenie ekologiczne”, polskim lasom grozi “klęska ekologiczna”, a drzewostany w całym kraju mogą się rozpaść na skutek zintensyfikowanej przez zmiany klimatu gradacji owadów (w tym kornika). Uzasadnienie zwraca również uwagę na to, że przedłużająca się susza zwiększa ryzyko pożarowe, a klęski ekologiczne takie jak huragany czy susza pojawiają się coraz częściej i powodują zamieranie drzew.  

Prawdą jest, że kryzys klimatyczny uderza w lasy i różnorodność biologiczną. Gradacje owadów takich jak kornik drukarz czy kornik ostrozębny są częstsze i dużo bardziej intensywne, powodując szkody w plantacjach drzew pielęgnowanych przez leśników. Jednak rozwiązaniem – długotrwałym i takim, które pozwoli na utrzymanie lasów w dobrym stanie – nie jest zezwolenie na wycinkę i sprzedaż do elektrowni martwego drewna pochodzącego z cięć sanitarnych. Lasy Państwowe, których pracownik widnieje jako autor dokumentu zawierającego ustawę w Rządowym Centrum Legislacji, dzięki nowej definicji drewna energetycznego zapewnią sobie kontynuację, a nawet wzrost przychodów kosztem polskiej przyrody i polskich lasów. Proponowana definicja drewna energetycznego ma tylko jeden cel – zapewnienie przychodów Lasom Państwowym.

Zamiast zintensyfikować działania, które zabezpieczą polskie lasy i pozwolą im skutecznie zaadaptować się do zmieniającego się klimatu poprzez renaturyzację drzewostanów i prowadzenie prawdziwie zrównoważonej gospodarki leśnej Ministerstwo Środowiska powiela błędy z 2017 roku, kiedy to zezwolono na dewastację Puszczy Białowieskiej właśnie pod pretekstem walki z kornikiem. 

Monokultury do zmiany

Problemy polskich lasów, z jakimi dziś się mierzymy, w dużej mierze wynikają z nieodpowiedzialnie prowadzonej gospodarki leśnej. Według raportu Lasów Państwowych o stanie lasów, w Polsce dominują gatunki iglaste. Sosny stanowią ponad 60 proc. wszystkich drzew w lasach zarządzanych przez LP, a drugim co do częstości występowania drzewem jest świerk. I to właśnie te gatunki najczęściej atakowane są przez owady takie jak kornik ostrozębny czy kornik drukarz. Jednocześnie raport IUCN (European Red List Of Trees) i stanowisko przedstawione przez Polską Akademię Nauk mówią jasno, że gatunki drzew rodzimych w Polsce i Europie, przez pogłębiający się kryzys klimatyczny oraz inne czynniki heterogeniczne, są zagrożone wyginięciem – niskie szanse na przetrwanie mają właśnie świerk pospolity i sosna zwyczajna. Oznacza to, że większość jednogatunkowych plantacji drzew (monokultur świerkowych i sosnowych) w Polsce będzie stopniowo wymierać. 

Lasy Państwowe zdają sobie sprawę z tego, że dotychczasowa gospodarka leśna nakierowana na produkcję drewna iglastego preferowanego przez przemysł nie może być kontynuowana. W ostatnich latach postawiono na sadzenie większej ilości drzew liściastych takich jak dęby czy buki. Przebudowa drzewostanów idzie jednak zdecydowanie zbyt wolno, dlatego, przewidując straty finansowe, Lasy Państwowe potrzebują nowego rynku zbytu – w tym przypadku elektrowni. 

Jakie rozwiązanie dla lasów i dla klimatu?

Publikując swoje badania w magazynie Science grupa naukowców, w tym prof. Jacek Oleksyn, dyrektor Instytutu Dendrologii PAN, wykazała, że lasy wielogatunkowe przynoszą o wiele większe zyski finansowe niż jednogatunkowe. Jednocześnie takie lasy charakteryzują się największym stopniem różnorodności biologicznej i są o wiele stabilniejsze od lasów jednogatunkowych – nie “rozpadną się” tak szybko, nawet zaatakowane przez owady. Większa różnorodność biologiczna oznacza również efektywniejszą akumulację węgla z atmosfery, co może prowadzić do spowalniania zmian klimatycznych. Drzewostany wielogatunkowe gwarantują również bardziej skuteczną ochronę przed skutkami suszy czy powodziami [5]. 

Priorytetowym zadaniem Lasów Państwowych powinno być teraz wspomaganie procesów naturalnych, które mogą doprowadzić do renaturalizacji siedlisk leśnych oraz promocji różnorodności biologicznej w miejscach, w których do tej pory sądzono tylko jeden gatunek drzew.  Procesy te można wspomóc nie poprzez wycinanie i wywożenie martwego drewna, tylko pozostawienie go do naturalnego rozkładu, co wspomaga proces regeneracji lasu.

Szkodliwość ustawy

Głównym celem ustawy jest znalezienie rynku zbytu nie tylko dla drewna “zalegającego” w lasach, które po ostatnim miesiącu obfitym w deszcze nie stanowi już zagrożenia pożarowego. W uzasadnieniu do ustawy czytamy, że umożliwi ona jednocześnie zwiększenie ilości cięć sanitarnych (nakierowanych na walkę z owadami typu kornik ostrozębny atakujący sosny) i sprzedaż tak zwanego “posuszu”, czyli drzew martwych. Zamiast myśleć długofalowo, Lasy Państwowe i Ministerstwo Środowiska myślą tylko o tym, jak tymczasowo uzupełnić ewentualne braki w budżecie i dodatkowo zwiększyć przychody. Nie ma wątpliwości, że tym co będzie najlepsze dla polskich lasów nie jest spalanie drewna w elektrowniach. Żeby przystosować drzewostany do zmieniających się warunków klimatycznych, należy doprowadzić do renaturalizacji oraz stawiać na wielogatunkowość lasów. Martwe drewno jest niezbędnym elementem tego procesu. Odpowiedzią na kryzys klimatyczny nie mogą być działania, które ten kryzys jeszcze bardziej pogłębią poprzez spalanie i uwalnianie węgla zmagazynowanego w drzewostanach. Żeby walczyć z wymienionymi w uzasadnieniu do ustawy heterogenicznymi czynnikami szkodzącymi lasom, musimy chronić różnorodność biologiczną. Wycinka i sprzedaż drewna do elektrowni nie pomogą przyrodzie. 

To nie zrównoważona gospodarka leśna doprowadziła do sytuacji, w której większości polskich lasów zagraża kryzys klimatyczny. Nie możemy pozwolić, żeby tradycja patrzenia tylko i wyłącznie na krótkofalowe zyski monetarne dyktowała kontynuację szkodliwych praktyk w lasach. Rozwiązaniem jest różnorodność biologiczna i lasy jak najbardziej naturalne.

BRIEF: Czy spalanie polskich lasów to recepta na kryzys wywołany pandemią czy próba zwiększenia zysków koncernu Lasy Państwowe?