Wielki balon na ogrzane powietrze z napisem „Stop fermom” przeleciał nad zagłębiem drobiowych ferm przemysłowych w powiecie żuromińskim i mławskim (woj. mazowieckie). To tutaj, wg nieoficjalnych szacunków, w wyniku epidemii ptasiej grypy zagazowano znaczną część z 20 mln kur. W ten sposób Greenpeace apeluje do ministra rolnictwa Grzegorza Pudy o podjęcie działań na rzecz zakończenia ekspansji ferm przemysłowych będących ogniskami tej zjadliwej choroby. Dziś szef resortu rolnictwa weźmie udział w unijnej radzie ministrów rolnictwa, na której będzie omawiany przyszły kształt Wspólnej Polityki Rolnej.

– Z lotu ptaka dokładnie widać dziesiątki, przypominających obozowe baraki kurników, w których stłoczone są zazwyczaj dziesiątki tysięcy ptaków. Takie fermy są źródłem rozprzestrzeniania się chorób ale stanowią też zagrożenie dla środowiska i prawdziwego rolnictwa. Dlatego okoliczni mieszkańcy protestują przeciwko ich dalszej rozbudowie. Jesteśmy tutaj, żeby ich wspierać i domagać się od ministra Pudy zakończenia ery ferm przemysłowych – powiedziała Dominika Sokołowska z Greenpeace.

Od lat mieszkańcy powiatów żuromińskiego i mławskiego skarżą się na uciążliwości, jakie  powoduje sąsiedztwo przemysłowych ferm drobiu. Jako najczęstsze problemy wymieniają zwłaszcza intensywny odór, hałas i zanieczyszczenia. 

– Żyjemy na bombie ekologicznej tak naprawdę. Jak my mamy tu żyć, w otoczeniu tych uciążliwych inwestycji? Jak to oddziałuje na nasze zdrowie? – retorycznie pytała Aneta Goliat, burmistrzyni Żuromina podczas spotkania z aktywistkami i aktywistami Greenpeace. Sama, dzięki przygotowaniu planu zagospodarowania przestrzennego gminy, powstrzymała budowę 23 megakurników. 

– Prędzej można postawić 3 piętrowy kurnik niż zbudować agroturystykę, z której mogą korzystać ludzie.  Od 2007 roku nic w tej sprawie się nie zmieniło, wręcz przeciwnie jesteśmy w marazmie. Może w tym roku sytuacja przemówi do rozsądku, bo wybuchła nam epidemia ptasiej grypy, brakuje tylko ludzkiej – mówi sołtys Zielunia Tomasz Mazurkiewicz

Już dziś w Brukseli ministrowie rolnictwa rozpoczynają dwudniowe spotkanie na którym będzie dyskutowana reforma Wspólnej Polityki Rolnej. To jej kształt wyznaczy kierunek, w którym popłyną publiczne fundusze dla rolnictwa.

– Jeśli rządy krajów członkowskich traktują poważnie założenia Europejskiego Zielonego Ładu, to rozmowa wokół projektu Wspólnej Polityki Rolnej powinna zacząć się od tego, że dokument ten wyląduje w koszu a w zamian powstanie strategia, która wspierać będzie małoskalowe gospodarstwa rolne przyjazne ludziom i środowisku a nie fermy przemysłowe, które niszczą naszą przyszłość – dodaje Dominika Sokołowska.

Stop fermom balon nad kurnikami
Świnie w przemysłowej fermie Działaj! ×