Głosami PSL, PiS i Konfederacji oraz części Koalicji Obywatelskiej, sejmowa komisja ochrony środowiska przegłosowała niezwykle groźną listę postulatów, dotyczących zarządzania populacją niedźwiedzi. W propozycji znajduje się między innymi dopuszczenie natychmiastowego odstrzału niedźwiedzia w przypadku podejrzenia ataku na człowieka. Bez wcześniejszego zdefiniowania pojęcia „ataku” oraz bez wskazania konkretnego osobnika, który zaatakował, takie zapisy są nieakceptowalne i niezgodne z prawem – mówią jednym głosem przyrodnicy i naukowcy.

W czwartek 28 maja br. większością głosów PSL, PiS i Konfederacji,  sejmowa Komisja Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa (OSZ) przegłosowała dezyderat, czyli listę postulatów skierowaną do Ministerstwa Klimatu i Środowiska, dotyczącą zarządzania populacją niedźwiedzi.

Dr Robert Maślak z Państwowej Rady Ochrony Przyrody, który przeanalizował przyczyny ataków niedźwiedzi w całej Europie, wskazuje, że wszelkie działania dotyczące zarządzania populacją dużych ssaków drapieżnych powinny być oparte na wiedzy naukowej, a odstrzał nie jest rozwiązaniem, które przyniesie pożądany efekt. W miejsce zabitych osobników pojawią się kolejne. Kluczem jest zmiana gospodarki odpadami oraz całkowita likwidacja nęcisk myśliwskich, które przywabiają niedźwiedzie i uzależniają je od pokarmu pochodzenia ludzkiego. Badania wykazują, że niedźwiedzie chętnie z nich korzystają. Naukowiec wskazuje także, że sytuację ataku w okolicy wsi Płonna oraz przypadki niedźwiedzi szukających pokarmu w osadach ludzkich należy traktować zupełnie inaczej. Niedźwiedź brunatny nie poluje na ludzi; ataki mają charakter defensywny, dochodzi do nich, gdy zwierzę poczuje się zagrożone. Natomiast oswajanie niedźwiedzi przez dostęp do łatwego pokarmu wymaga pilnych działań, których samorządy dotąd nie podejmowały.

– Za absolutnie niedopuszczalne uważam przyjmowanie dokumentu sformułowanego przez prof. Gwiazdowicza, myśliwego, eksperta w zakresie biologii roztoczy, podczas gdy w Polsce działa wielu specjalistów badających niedźwiedzie. Tego rodzaju dokument powinien być opiniowany przez Państwową Radę Ochrony Przyrody, a nie przyjmowany w pośpiechu z zupełnym pominięciem stanowiska naukowców zajmujących się niedźwiedziem brunatnym. Dezyderat sprawia wrażenie dokumentu motywowanego doraźnymi korzyściami politycznymi, a nie próby systemowego rozwiązania problemu – powiedział dr Maślak.

Postulaty zawarte w dezyderacie mają jeden cel: stopniowe osłabianie prawnej ochrony niedźwiedzi. Dziś niedźwiedź ma najwyższy status ochronny, podlegając w prawie krajowym ochronie ścisłej, a w prawie unijnym dodatkowo uznany jest za tzw. gatunek priorytetowy. Oznacza to, że jego zabijanie i niszczenie jego siedlisk są zakazane. Odstępstwo od tych zakazów może odbyć się tylko w ściśle określonych sytuacjach, gdy spełnione są ustawowe przesłanki, po przeprowadzeniu postępowania administracyjnego przez Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska i wydaniu decyzji administracyjnej, która podlega kontroli instancyjnej. Tak działa cywilizowany świat. Tymczasem w polskim Sejmie przyjęto wczoraj dokument, który zamiast chronić, rekomenduje ściganie i zabijanie niedźwiedzi, w zasadzie „bez żadnego trybu”. Jeśli na to pozwolimy, otworzy to drogę do eksterminacyjnej, okrutnej polityki wobec niedźwiedzi w Polsce.

W  dezyderacie komisji znalazł się między innymi postulat posła Zapałowskiego z Konfederacji: „Drapieżniki, które dokonały ataku na człowieka muszą być wyeliminowane w trybie natychmiastowym”. 

Dlaczego ten zapis jest niezwykle niebezpieczny? Ponieważ nie  sprecyzowano, czym jest atak na człowieka. Istnieje wiele przykładów, w którym sama obecność niedźwiedzia w okolicy ludzi była traktowana jako zagrożenie życia. Na początku maja br. w gminie Bukowsko, niedźwiedź, który przemieszczał się pomiędzy lasem, a polami, przeszedł w pobliżu rolników, którzy stawiali ogrodzenie dla bydła. Niedźwiedź nie wykazywał żadnych agresywnych zachowań, zwyczajnie przemieszczał się. Mimo to, została zgłoszona sytuacja zagrażająca życiu. Według proponowanego przez posła Zapałowskiego zapisu, mógłby to być powód do natychmiastowego odstrzału tego zwierzęcia, bez wcześniejszej analizy zdarzenia. Chociaż jak ostatecznie wskazała policja – w tym przypadku nie było żadnego  zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi. 

– Pomysł aby strzelać do niedźwiedzi, zanim się potwierdzi, że zwierzę w ogóle stanowiło zagrożenie dla człowieka jest kuriozalny! To tak jakbyśmy skazywali na egzekucję bez wcześniejszego udowodnienia winy! Do tej pory niedźwiedzie były symbolem Bieszczad, który przyciągał do nich turystów z całej Polski i z zagranicy. Teraz robi się z nich potwory, które tylko czyhają na ludzi.  A politycy z PSL, PiSu i Konfederacji proponują dalsze nakręcanie nagonki wobec tych zwierząt.  Tymczasem niedźwiedziami nie trzeba straszyć. Da się z nimi żyć w zgodzie. Czas w końcu na realne rozwiązanie kwestii niezabezpieczonych odpadów, które przyciągają niedźwiedzie do miejscowości, a nie na ślepą nagonkę – powiedziała Aleksandra Wiktor z Fundacji Greenpeace Polska. 

W przyjętym przez komisję dezyderacie znajdują się również inne, bardzo groźne zapisy. Pośród nich jest  propozycja nadania samorządom prawa do decydowaniu o płoszeniu lub odstrzale w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa ludzi. Obecnie takie decyzje po przeanalizowaniu zdarzenia wydaje Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, przeprowadzając postępowanie dowodowe z udziałem ekspertów, którzy mają kompetencje po pierwsze, by ocenić, czy rzeczywiście doszło do jakiegokolwiek zagrożenia dla ludzi, a po drugie, czy w danej sytuacji istnieją rozwiązania alternatywne wobec zabijania.

Według poselskiego projektu nowelizacji ustawy o ochronie przyrody, który 15 maja br. został ostatecznie przyjęty przez parlament, możliwość płoszenia niedźwiedzi będzie mieć specjalnie utworzona w Bieszczadach grupa interwencyjna, złożona ze specjalistów. Ta grupa ma natychmiast reagować w sytuacjach gdy niedźwiedź zbliża się do zabudowań. Monitoring „kłopotliwych” zwierząt już trwa. Część niedźwiedzi, która najczęściej zbliżały się do miejscowości w celu zdobycia pożywienia z niezabezpieczonych śmietników i kompostowników, została już zaopatrzona w nadajniki GPS. Dzięki temu służby będą mogły skutecznie odstraszać i oduczać zwierzęta zbliżania się do siedzib ludzkich. Projekt nowelizacji  obecnie czeka już tylko na podpis prezydenta. 

Teraz jednak Ministerstwo Klimatu i Środowiska jest zobowiązane do odpowiedzi na postulaty części polityków z Sejmowej Komisji Ochrony Środowiska.

– Do najchętniej odwiedzanego przez turystów Tatrzańskiego Parku Narodowego, który jest matecznikiem niedźwiedzi, rocznie przyjeżdża około 5 milionów turystów. Dzięki współpracy naukowców i służb ochrony przyrody nie dochodzi tam jednak do sytuacji konfliktowych z niedźwiedziami. Taki sam model Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wprowadza teraz w Bieszczadach. Posłowie PSL, PiS i Konfederacji robią jednak wszystko, by ten proces opóźnić lub zablokować. Przyjęty teraz dezyderat jest niemerytoryczny, obliczony tylko na sianie paniki i polityczny zysk, ponieważ w żaden sposób nie sprzyja rozwiązaniu problemów – podsumował Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

– Przyjęty dezyderat jest wyraźnym krokiem w kierunku niezwykle groźnego psucia prawa. Historia zna wiele takich przypadków, że aby wprowadzić okrutne prawo podyktowane względami nienawiści, najpierw przygotowuje się pod nie grunt w postaci tzw. miękkich działań. To właśnie takie symboliczne ruchy jak wczorajszy dezyderat torują drogę na przyszłość do zmiany prawa na takie, które dziś może wydawać się nierealne. Autorzy i propagatorzy dokumentu zamiast argumentów merytorycznych, używają narzędzi propagandy: straszą  i zohydzają tego, kogo chcą zniszczyć. Dziś są to niedźwiedzie. Najpierw takie działania obejmują wyłącznie wypowiadane słowa, potem trafiają na poziom systemowo-instytucjonalny i to właśnie dzieje się w tej chwili, by na końcu zalegalizować to, co jest jednoznacznie nielegalne – skomentowała adwokatka Karolina Kuszlewicz.

Po stronie dobrostanu niedźwiedzi stanęły posłanki:

Lewica: Daria Gosek Popiołek, Anita Kucharska-Dziedzic

KO: Magdalena Filiks, Klaudia Jachira, Magdalena Łośko, Katarzyna Matusik-Lipiec, Katarzyna Osos, Renata Rak
Razem: Marta Stożek

Za szkodliwymi zapisami dezyderatu zagłosowały i zagłosowali: 

PSL: Urszula Pasławska, Stanisław Tomczyk,
Konfederacja: Andrzej Tomasz Zapałowski

PiS: Anna Baluch, Małgorzata Golińska, Agnieszka Górska, Marek Kuchciński, Maria Kurowska, Teresa Pamuła, Dariusz Piontkowski, Paweł Sałek, Edward Siarka, Ireneusz Zyska

KO: Piotr Głowski, Gabriela Lenartowicz, Henryk Szopiński

Od głosu wstrzymała się Elżbieta Burkiewicz (Centrum)